5 sierpnia weszła w życie ustawa, która znosi anonimowość danych o wynagrodzeniach lekarzy. Rząd chwali się przejrzystością, związkowcy ostrzegają przed „polską inwigilacją płacową", a dyrektorzy chcą dalej idących zmian. OZZL przypomina, że indywidualne wynagrodzenie podlega ochronie prawnej, a państwo nie ma prawa wiązać go z PESEL-em bez wyraźnej zgody i konsultacji.
Afera pretekstem
Ustawa została przygotowana w atmosferze skandalu. W czerwcu 2026 r. wybuchła afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego, gdzie ujawniono nieprawidłowości w kolejkach i tzw. „saloniki VIP". Media opisały sprawę Dawida Kacprzyka – młodego lekarza w trakcie specjalizacji, którego łączne zarobki przekroczyły 1,6 mln zł rocznie.
Premier Donald Tusk i Ministerstwo Zdrowia natychmiast ogłosiły, że państwo musi mieć „pełen obraz" zarobków lekarzy. Projekt ustawy trafił do Sejmu w ekspresowym tempie. 16 czerwca 2026 r. Rada Ministrów przyjęła projekt, 19 czerwca Sejm go uchwalił, 25–26 czerwca Senat przyjął bez poprawek, a 17 lipca prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę – mimo protestów samorządu lekarskiego i braku konsultacji ze środowiskiem.
Co mówi ustawa?
Ustawa nowelizuje dwie kluczowe regulacje: ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i ustawę o działalności leczniczej.
Kluczowa zmiana polega na tym, że podmioty lecznicze muszą przekazywać Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) dane o wynagrodzeniach medyków powiązane z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PWZ).
Rząd zapewnia, że dane nie będą publicznie ujawniane. Mają służyć wyłącznie celom analitycznym – wycenie procedur, ustaleniu udziału wynagrodzeń w kosztach świadczeń, kontroli NFZ.
Lekarze zauważają, że nie przedstawiono gwarancji, że nie dojdzie do nadużyć. Ustawa nie precyzuje, kto dokładnie będzie miał dostęp do danych, jak długo będą przechowywane i czy mogą być użyte np. w postępowaniach podatkowych, kontrolnych czy dyscyplinarnych. Rzecznik Praw Obywatelskich uspokajał, że dane mają być zagregowane, ale środowisko lekarskie nie ma zaufania do tych zapewnień.
Protest OZZL
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL) od początku sprzeciwia się ustawie. W uchwale z 17 lipca Związek wskazuje, że:
- Indywidualne wynagrodzenie lekarza podlega ochronie prawnej – na podstawie RODO, Kodeksu pracy, Kodeksu cywilnego i dóbr osobistych. Ujawnianie danych osobowych bez wyraźnej podstawy prawnej jest naruszeniem prawa.
- Ustawa nie była konsultowana – została przyjęta w trybie ekspresowym, bez dialogu z przedstawicielami środowiska lekarskiego. OZZL mówi o „braku poszanowania dla partnera społecznego".
- Dane o zarobkach powiązane z PESEL trafiają wyłącznie do AOTMiT i Ministra Zdrowia i nie oznacza to ich publicznego ujawnienia.
- Także Centralny Rejestr Umów nie uprawnia do podawania indywidualnych wynagrodzeń konkretnych osób na kontraktach, ponieważ jawne będą jedynie dane objęte rejestrem, takie jak stawka godzinowa czy wynagrodzenie za procedurę, a nie łączne wynagrodzenie.
Czy ustawa osiągnie swoje cele?
Rząd deklaruje, że celem jest przejrzystość wydatków na ochronę zdrowia, lepsza wycena procedur medycznych i walka z nieprawidłowościami w systemie.
Eksperci i organizacje lekarskie mają jednak wątpliwości, czy uda się je osiągnąć. Gromadzenie danych nie rozwiązuje problemu kolejek, niedofinansowania, braku kadr, czy złej organizacji pracy. Może wręcz pogorszyć sytuację, jeśli lekarze zaczną masowo rezygnować z pracy w publicznych placówkach. OZZL ostrzega, że lekarze, którzy pracują na kilku etatach, mogą ograniczyć aktywność w sektorze publicznym, aby uniknąć „prześwietlania". To zwiększy kolejki, a nie je zmniejszy.
Obawy potwierdzają dyrektorzy szpitali. Uważają, że zmiana jest w dobrą stronę, ale za mała, by cokolwiek istotnie zmienić. – Zarobki personelu w szpitalach są powszechnie znane, jednak w przypadku wątpliwości wobec konkretnego lekarza trudno NFZ czy AOTMiT uzyskać szczegółowe wyjaśnienia, z czego one wynikają. Teraz będzie podstawa prawna do tego – ocenia Mariusz Trojanowski, dyrektor szpitala powiatowego w Aleksandrowie Kujawskim.
W jego ocenie jednak zwiększenie przejrzystości to krok w dobrą stronę.