Wywiad z ekspertem

Dwie prędkości, ale różny dynamizm tej samej choroby

O fascynujących możliwościach aktywności fizycznej i o tym, co z tego wynika dla osób z cukrzycą, z prof. dr hab. n. med. Dorotą Zozulińską-Ziółkiewicz, prezesem Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, kierownikiem Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Diabetologii UM w Poznaniu, rozmawia Ryszard Sterczyński

DpD: Po objęciu kierownictwa Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, co oczywiste, przybyło pani obowiązków. Czy w tej sytuacji znajdzie pani czas na swój ulubiony sport – kolarstwo?


Prof. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz:
Jeżeli coś się naprawdę lubi, czas zawsze musi się znaleźć. Aktywność fizyczną mam we krwi, a kolarstwo mnie napędza. Rower wykorzystuję jako środek transportu do pracy, niestety mam mało czasu na treningi.


DpD: Zafascynowała panią aktywność fizyczna, różne jej aspekty, także naukowe. Jak zmieniały się poglądy na temat dawek, częstotliwości i natężenia ćwiczeń?


D.Z.-Z.:
Droga od zwykłego codziennego ruszania się do naukowego poznania tematu aktywności fizycznej była niezwykle interesująca i długa. Ojciec medycyny, Hipokrates, zwracał uwagę na umiar w wielu czynnościach, w tym również w zdrowych zachowaniach. Z kolei Wojciech Oczko, ojciec polskiej balneologii i lekarz króla Stefana Batorego, wypowiedział w XVI w. słynne zdanie: ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, a wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu. Powiedzmy sobie szczerze: dzisiaj leków mamy więcej niż 500 lat temu, a słowa te są nadal aktualne. Poglądy na temat aktywności fizycznej jako elementu terapii zmieniały się przez wieki, ale właśnie dzięki nauce udało się zdefiniować, jaka aktywność fizyczna jest dobra dla zdrowia i dłuższego przeżycia. Badań potwierdzających korzyści z ruchu mamy już wystarczająco dużo.


DpD: Przypomnijmy, jaka powinna być ta zalecana dawka dla pacjenta.


D.Z.-Z.:
Życie podpowiada: najlepiej, żeby to była dawka codzienna, czyli nie mniej niż 30 minut dynamicznych ćwiczeń wytrzymałościowych o umiarkowanej intensywności. Dlaczego akurat taka dawka i tak scharakteryzowany wysiłek? Ponieważ podstawowym materiałem energetycznym w tej formie wysiłku są wolne kwasy tłuszczowe, uwalniane do krwiobiegu. Dzięki temu dokonuje się metabolizm bazujący na lipolizie tlenowej. Z metabolicznego punktu widzenia właśnie minimalny, 30-minutowy wysiłek, jest najbardziej korzystny dla organizmu. Może to być marsz nordic walking, pływanie, jazda na rowerze. Umiarkowana intensywność oznacza, że taki wysiłek pozwala na swobodne oddychanie, bo nie występuje zadyszka. I to jest właśnie ten rodzaj aktywności, w którym substratem energetycznym są wolne kwasy tłuszczowe. Taki wysiłek powinien być zalecany przez lekarzy prawie każdemu, niezależnie od choroby. Natomiast tak popularne ostatnio treningi sportowe skierowane są do osób na tyle zdrowych, by mogły je uprawiać.