POZ należy zdecydowanie wzmocnić – z jednej strony poprzez rozszerzenie kompetencji lekarza rodzinnego, którego kwalifikacje dziś są niewykorzystane, a z drugiej, by funkcjonował on w zespole, otoczony grupą profesjonalistów takich jak pielęgniarka, psycholog, opiekun społeczny, dietetyk, pracownik socjalny. Należy wrócić do idei, która przyświecała tworzeniu specjalności lekarza rodzinnego. Szerokie, holistyczne podejście terapeutyczne do pacjenta na etapie POZ to rozwiązanie stosowane w wielu krajach, w których systemy ochrony zdrowia funkcjonują dużo lepiej niż w Polsce. To rozwiązanie zapewnia lepszą opiekę chorym i przynosi oszczędności dla całego systemu.


MT: Jaki jest plan na zwiększenie liczby kształcących się lekarzy i ograniczenie emigracji już wykształconych?


K.R.:
Od tego roku zwiększamy o 20 proc. limity przyjęć na studia lekarskie w języku polskim. Oczywiście ci ludzie ukończą specjalizacje dopiero za 11 lat, jest to więc działanie długofalowe.

Podstawowymi działaniami na rzecz zwiększenia liczby lekarzy w Polsce jest zagwarantowanie studentom medycyny możliwości kształcenia na wysokim poziomie i zgodnie z ich predyspozycjami oraz zamierzeniami, tak by mogli spełniać się w wybranych przez siebie specjalizacjach. Następnie muszą oni mieć pewność, że mogą w kraju liczyć na rozwój zawodowy i godne warunki wykonywania pracy, w których zdecydowanie nie mieści się potężna biurokratyzacja, ciągłe zmiany w prawie regulujące najdrobniejsze działania czy groźby kar finansowych. Proces leczenia musi odbywać się w cywilizowanych warunkach XXI wieku zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy, dlatego kładziemy nacisk na zmiany systemowe, by ani jedni, ani drudzy nie musieli tych warunków szukać poza granicami kraju.

Do góry