Choroby wewnętrzne

Suplementacja magnezu – kiedy i dla kogo

O hipomagnezemii i stresującym życiu z dr. n. med. Danielem Śliżem z III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego rozmawia Ryszard Sterczyński

Small sliz ww005 x opt

dr n. med. Daniel Śliż

MT: Stosuje pan suplementację magnezem.


Dr Daniel Śliż:
Tak, w warunkach szpitalnych podajemy chorym dożylnie siarczan magnezu (MgSO4). Nie stanowi on, co prawda, fundamentu terapii, ale wspomaga leczenie podstawowe. Najczęściej czynimy to w sytuacjach krytycznych, gdy występują nasilone arytmie, POChP, ostre nerwobóle mięśniowe i spastyczne.


MT: Z jakim efektem?


D.Ś.:
Już po kilku godzinach u chorego widoczne jest zmniejszenie skurczu mięśni. Przy astmie następuje rozluźnienie mięśni gładkich oskrzeli, choć mechanizm tego procesu nie do końca został poznany, a efekt działania samego magnezu jest trudny do oszacowania, gdyż zwykle jest adiuwantem do równolegle prowadzonego leczenia. Również u chorych z migotaniem przedsionków oprócz podawania elektrolitów i leków antyarytmicznych często łączymy potas z magnezem. Synergizm ich działania wynika z faktu, że potas i magnez to dwa jony, które prawie równocześnie wypłukują się z organizmu.


MT: Jak zbadać stężenie magnezu w organizmie i ustalić, kiedy potrzebna jest taka suplementacja?


D.Ś.:
To dla lekarzy problem. W przypadku potasu potrafimy ocenić precyzyjnie. Wiemy, że pierwiastek stanowi w organizmie fundament elektryczny dla komórki, a jego przemieszczanie się z komórki do osocza jest uporządkowane. Bywają jednak sytuacje kliniczne, kiedy mamy wysokie stężenie potasu zewnątrzkomórkowego, a w komórkach jest go mało, np. w kwasicy, kiedy jony wodorowe wypychają potas z komórki na zewnątrz. Na szczęście potrafimy to ocenić i zastosować odpowiednie dawki potasu.

Natomiast ocena stężenia magnezu jest bardziej skomplikowana. Na co dzień ten ważny pierwiastek potrzebny jest enzymom do katalizowania kilkuset procesów w organizmie, i to na niższych poziomach energetycznych komórki – jej szlakach sygnałowych. Dlatego diagnostyka jest mniej wiarygodna, bardziej rozmyta – pokazuje nam jedynie stężenie osoczowe magnezu, czyli to, co znajduje się poza układem komórkowym.

W tej sytuacji lekarz może jedynie domniemywać na temat faktycznego stężenia tego pierwiastka. Nie ma sztywnych wytycznych towarzystw naukowych, jak w przypadku morfologii, gdzie lekarz trzyma się określonych norm. Dlatego u pacjentów z niskim stężeniem osoczowym magnezu musimy go uzupełniać na podstawie pośredniej oceny klinicznej.


MT: Z czego wynika taki problem?


D.Ś.:
Magnez zewnątrzkomórkowy nie jest ściśle powiązany z tym wewnątrz komórek. Dowiedziono, że ponad 60 proc. tego pierwiastka umiejscawia się w kościach, reszta w mięśniach, a jedynie 1 proc. znajduje się w przestrzeni pozakomórkowej. Brakuje nam tanich i powszechnie dostępnych instrumentów diagnostycznych, które pozwoliłyby ocenić niedobór tego pierwiastka w komórce, co dla diagnostyki byłoby najważniejsze.

Problem również w tym, że nie potrafimy precyzyjnie zidentyfikować tych, którym ten pierwiastek jest faktycznie potrzebny. Natomiast potencjalni odbiorcy, którzy odnieśliby korzyści z jego stosowania, są poza naszą kontrolą. Nie za bardzo potrafimy ich wskazać.


MT: A na podstawie objawów?


D.Ś.:
Brak lub niedobór magnezu jest przyczyną mało specyficznych objawów. Obniżenie stężenia tego pierwiastka powoduje szereg dolegliwości – od rozdrażnienia aż po ciężkie zaburzenia rytmu serca w skrajnych postaciach. To jest cały wachlarz chorób. Najczęściej mamy u pacjenta do czynienia z tikami nerwowymi, skurczami mięśni. To jednak są oznaki, które mogą wskazywać na szereg różnych dolegliwości.


MT: Ale czy sygnalizuje to problemy zdrowotne?


D.Ś.:
Nie upatrywałbym w tym dramatycznych problemów zdrowotnych. Magnez bierze bowiem udział w kilkuset przemianach metabolicznych w naszych komórkach. Bardzo trudno uchwycić jedną szczególną chorobę, która byłaby charakterystyczną oznaką braku tego pierwiastka – wszechobecnego w organizmie. Natomiast wiadomo, że z powodu braku magnezu cierpią komórki nerwowe, bo nie są w stanie normalnie funkcjonować, co wiąże się z objawami zarówno w układzie neurologicznym, jak i w mięśniowym. Ten niedobór będzie się szybko manifestował w postaci wspomnianych tików, skurczu mięśni szkieletowych, ale cierpieć będzie też mięsień serca z powodu arytmii.


MT: Jakim zagrożeniem dla organizmu jest hipomagnezemia?


D.Ś.:
Hipomagnezemia wskazuje na deficyt tego pierwiastka, ale nie chodzi o stan zagrażający życiu. Może dawać objawy związane zarówno z funkcjonowaniem mięśni, jak i układu nerwowego oraz występować przy wszystkich procesach biochemicznych. Łagodna hipomagnezemia przebiega najczęściej bez żadnych objawów. Podstawą do uzupełniania magnezu powinny być stany zmęczenia, drżenie mięśni, bóle mięśniowe, bóle głowy, zwiększona drażliwość, jeśli nie można stwierdzić innych przyczyn tych objawów, a w zaawansowanej formie mogą pojawiać się wspomniane zaburzenia rytmu serca.


MT: Czy należy przepisywać magnez profilaktycznie, np. gdy pacjent mówi, że żyje w długotrwałym stresie?


D.Ś.:
Uważam, że warto prowadzić suplementację magnezu. Ponad 60 proc. naszej populacji przyjmuje za mało tego pierwiastka. Prowadzone kilka lat temu badanie WOBASZ wykazało, że najmniej magnezu spożywają kobiety – średnio 235 mg/24 h. Instytut Żywności i Żywienia zaleca 265 mg dla kobiet i 350 mg tego pierwiastka na dobę u osób powyżej 30. r.ż.