Edukacja

Lekcje z onkologii

Rafał Natorski

– Musimy budować szacunek między onkologami a lekarzami rodzinnymi, bo wymiana informacji o pacjencie jest podstawą w walce z nowotworami – podkreśla prof. dr hab. med. Tadeusz Pieńkowski, dyrektor medyczny Radomskiego Centrum Onkologii. Organizowane w tej placówce spotkania z cyklu Akademia Onkologiczna cieszą się zainteresowaniem wśród chorych i ich rodzin oraz przedstawicieli świata medycznego.

Jedna z edycji akademii była skierowana do specjalistów z różnych dziedzin medycyny oraz lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Wzięło w niej udział blisko 60 osób z Radomia i regionu.

Sukces cieszy prof. Pieńkowskiego. – Nasz projekt ma dwa podstawowe nurty działania. Pierwszy kierujemy do lekarzy. Konferencje szkoleniowo-naukowe poświęcone są problemom diagnostyki i leczenia nowotworów. Staramy się przedstawiać nowe trendy i technologie, ale również specyficzne sytuacje kliniczne, zasady rozpoznawania choroby czy opieki nad pacjentami, którzy ją przebyli – wyjaśnia.

– Większość naszych pacjentów cierpi równocześnie na inne choroby, chociażby cukrzycę, ma problemy z układem krążenia czy tarczycą. Walka z nowotworem nie zwalnia z ich leczenia, co rodzi różne problemy: jakie leki można stosować, jakich nie, w jakiej kolejności je przyjmować i tak dalej. Lekarz rodzinny ma całościową wiedzę o pacjencie, także o jego sytuacji życiowej. Na przykład osoba chorująca na nowotwór, która jednocześnie musi opiekować się małżonkiem leżącym od wielu miesięcy po przebytym udarze, wymaga innego podejścia niż chory niemający takich obciążeń – tłumaczy prof. Pieńkowski.

Problemem jest kiepsko funkcjonująca wymiana informacji między onkologami a lekarzami rodzinnymi. Tymczasem na przykład w Anglii lekarz podstawowej opieki zdrowotnej przekazuje pacjentowi kierowanemu do specjalistycznego ośrodka pismo, w którym opisuje historię chorego. Później otrzymuje zwrotną informację na temat działań podjętych w klinice onkologicznej.

– W Polsce nie ma przepisów, które zabraniałyby podobnej komunikacji, ale mało kto z niej korzysta. Tymczasem taka wymiana informacji leży w interesie pacjenta i lekarza. Wiele działań niepożądanych po różnych lekach czy terapiach antynowotworowych nie pojawia się od razu, ale tydzień czy dwa tygodnie później – przekonuje prof. Pieńkowski. – Daleki jestem od stwierdzenia, że lekarze rodzinni wymagają jakiegoś szczególnego dokształcania. Nie będziemy ich uczyć onkologii, bo to jest pozbawione sensu. Oni posiadają odrębną specjalizację i wiedzę fachową, której my nie mamy. Po prostu obie strony wymagają lepszego przepływu informacji, ponieważ w leczeniu nowotworów koordynacja działań odgrywa fundamentalną rolę – podkreśla.

Drugi kierunek to spotkania przeznaczone dla chorych i ich rodzin. – Wokół nowotworów jest mnóstwo mitów i legend, niemających odzwierciedlenia w stanie faktycznym. Dlatego tak bardzo ważna jest rozmowa z pacjentem i udzielenie mu dokładnych wyjaśnień – podkreśla prof. Pieńkowski.

Jak tłumaczą przedstawiciele RCO, podczas spotkań starają się przedstawiać informacje dotyczące zasad profilaktyki, zdrowego stylu życia i czujności onkologicznej, pozwalającej zmniejszyć ryzyko zachorowania na nowotwór. Istotna jest również umiejętność zinterpretowania niepokojących sygnałów wysyłanych przez organizm.

Duże znaczenie ma także udział w akademii rodzin osób, które już zachorowały. – Leczenie onkologiczne i pobyt w ośrodku takim jak nasz trwa zwykle krótko. Pacjenci większość czasu spędzają w domach, a w polskich realiach to na ich bliskich spoczywa ciężar opieki. Staje wówczas przed nimi ogrom problemów związanych z codziennymi obowiązkami, odżywianiem, zabiegami higienicznymi czy kosmetycznymi, a nawet odpowiednim dostosowaniem do potrzeb chorego łóżka czy fotela – tłumaczy prof. Pieńkowski. – Trzeba zrobić wszystko, by chory nie był tylko biorcą działań, które współczesna medycyna może zaoferować, ale w jak największym stopniu mógł też uczestniczyć w życiu rodzinnym i zawodowym – dodaje.

Z pacjentem, który dzięki takim spotkaniom potrafi choć trochę oswoić obawy związane z nowotworem, dużo łatwiej współpracuje się również lekarzowi. – Lęk, stres, poczucie bezradności, a często towarzysząca diagnozie depresja reaktywna paraliżują i utrudniają funkcjonowanie. Udział w naszej akademii nie wyeliminuje całkowicie tych emocji, ale może trochę uspokoić chorego. Poza tym otrzymuje on dużo praktycznych informacji, choćby jak przygotować się do badań diagnostycznych – mówi prof. Pieńkowski.

Do góry