Dostęp Otwarty

Napisali do nas

Napisali do nas

Dr n. med. Stanisław Pilecki

Regionalny Szpital Specjalistyczny im. Wł. Biegańskiego w Grudziądzu

W nr 11/2016 „Medical Tribune” opublikowaliśmy wypowiedź prof. dr. hab. med. Lecha Cierpki, kierownika Kliniki Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Transplantacyjnej SUM w Katowicach, pt. „Potrzeba diagnozowania śmierci mózgowej” (opracowanie Iwona Dudzik). Poniżej publikujemy list, komentarz do tego tekstu.

Z ogromnym zainteresowaniem sięgnąłem po artykuł „Potrzeba diagnozowania śmierci mózgowej” i... rozczarowałem się. Jestem radiologiem i medykiem nuklearnym pracującym w „małym” szpitalu w Grudziądzu, wspierającym anestezjologów rozpoznających śmierć mózgową. Nie ulega wątpliwości, że uznając Człowieka za zmarłego musimy wybrać takie kryteria, które dają pewność. Komisje mają tę specyfikę, że odpowiedzialność rozkłada się na wiele osób. Dlatego tak ważne jest podparcie tej nieodwracalnej decyzji badaniem obrazowym.

Wśród badań obrazowych, o których wspomina obwieszczenie ministra zdrowia z dnia 17.07.2007 roku, są również badania scyntygraficzne. Tej informacji zabrakło w artykule i stąd moje rozczarowanie. W Grudziądzu zawsze po komisyjnym stwierdzeniu śmierci mózgowej wykonujemy scyntygrafię statyczną i dynamiczną oraz SPECT/CT mózgu. Badanie jest bardzo proste do przeprowadzenia – podaje się dożylnie radiofarmaceutyk, tomograf hybrydowy rejestruje rozkład radioizotopu i ocenia się poszczególne obrazy pod kątem ewentualnej obecności radioznacznika w strukturach nad- i podnamiotowych. Jest to procedura znacznie prostsza, tańsza i pewniejsza niż angiografia mózgowa (DSA). Również, o czym wspomina się w artylule, nie musimy w medycynie nuklearnej czekać 48 godzin w sytuacji zatrucia Pacjenta, gdy krzywa EEG jest zupełnie płaska, a komisja się waha.

W tekście znajduje się zastanawianie, czy to „brak wiedzy i umiejętności” sprawia, że lekarze za rzadko rozpoznają śmierć mózgową, a to wszystko wydaje się takie proste, gdy się stoi z boku. Nie chciałbym być członkiem komisji, która tylko na podstawie odruchów lub ich braku podejmuje nieodwołalne decyzje. Zawsze żądałbym badań obrazowych, ale co zrobić, gdy nie ma radiologa, który wykona badanie naczyniowe, nie mówiąc o medycynie nuklearnej, która w Polsce istnieje tylko gdzieniegdzie.

Serdecznie pozdrawiam,

Stanisław Pilecki.


Odpowiedź redakcji:

Dziękujemy za głos w dyskusji. O komentarz poprosiliśmy prof. Lecha Cierpkę. Oto on: „Zgadzam się z opinią Pana Doktora. W obecnej nowelizacji ustawy transplantacyjnej przygotowywanej przez Ministerstwo Zdrowia do oceny śmierci mózgu włączone zostaną badania obrazowe, a w szczególności angiotomografia mózgu, angiografia mózgowa (DSA), a także scyntygrafia mózgu. Według Pana oceny scyntygrafia mózgu jest prostszą i pewniejszą oceną śmierci mózgu, tylko nie każdy szpital wieloprofilowy w Polsce dysponuje możliwością wykonania takiego badania, w przeciwieństwie do badania TK, które jest dostępne w większości szpitali”.