Kardiologia

Uratować nie tylko życie, ale i jego jakość

O przesłankach wyboru procedur inwazyjnych, często ratujących życie w kardiologii, z prof. dr. hab. med. Piotrem Jankowskim z Instytutu Kardiologii UJ CM w Krakowie rozmawia Ewa Biernacka

MT: Kiedy w procedurach kardiologicznych lekarz staje przed wyborem: korzyść w postaci przedłużenia pacjentowi życia a ryzyko niekorzystnego toku zdarzeń?


PROF. PIOTR JANKOWSKI:
Nawet działania uboczne kwasu salicylowego mogą przeważyć korzyści – obciążyć rokowanie chorego powikłaniami, np. krwotocznymi. Podobne dylematy dotyczą wszelkich decyzji w medycynie. Decydując o zasadności zastosowania procedur inwazyjnych, w większości obarczonych pewnym ryzykiem, ale też najczęściej potencjalnie mogących przynieść istotne korzyści kliniczne, decyzję często bardzo trudno podjąć. Wszczepiać rozrusznik serca czy go nie wszczepiać, wykonać ablację lub jej nie wykonywać. Na szczęście, właśnie z powodu wagi podejmowanych decyzji, porównanie korzyści i ryzyka wykonywania procedur inwazyjnych w kardiologii uczyniono przedmiotem licznych badań klinicznych. Ich wyniki znacząco ułatwiają podejmowanie decyzji, tym bardziej że na ich podstawie eksperci towarzystw naukowych formułują wytyczne postępowania.


MT: W zakresie choroby najważniejszej ze społecznego punktu widzenia – choroby niedokrwiennej serca – procedury inwazyjne wykonuje się między innymi w celu postawienia diagnozy. Czy zawsze idą za tym kolejne działania?

P.J.: Dzięki koronarografii potwierdzamy lub wykluczamy obecność istotnych zwężeń w naczyniach wieńcowych. Czasem, w przypadku tzw. zmian pośrednich, musimy posiłkować się dodatkowymi technikami inwazyjnymi, takimi jak ultrasonografia wewnątrzwień...


MT: Jakie są możliwości postępowania, gdy potwierdza się obecność choroby wieńcowej?