Na ważny temat

Jesteśmy młodym zawodem i dlatego będą nas rozgrywać

O tym, jakie utrudnienia w pracy lekarzy może spowodować protest fizjoterapeutów z dr. n. med. Tomaszem Dybkiem z Instytutu Fizjoterapii Politechniki Opolskiej, przewodniczącym Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii (OZZPF), rozmawia Iwona Dudzik

MT: W pierwszych dniach protestu fizjoterapeutów prezes NFZ zapowiedział 4 mld zł m.in. na podwyżki dla grup zawodowych pominiętych przez resort w ustawowych podwyżkach. To fizjoterapeutów nie uspokoiło. Dlaczego?


Dr Tomasz Dybek:
Minister mówi wiele rzeczy. Jak na razie bez pokrycia. I w ten sposób dolewa oliwy do ognia.


MT: Jakie konkretnie były ustalenia z ministrem Łukaszem Szumowskim odnośnie do podwyżek dla fizjoterapeutów?


T.D.:
Padły one dwukrotnie: podczas spotkania z naszym związkiem w styczniu tego roku oraz podczas obrad Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia. Minister obiecał, że na podwyżki dla fizjoterapeutów i innych zawodów medycznych, takich jak elektroradiolodzy, diagności, masażyści, będą przekazane wydzielone pieniądze. Miały być przeznaczone tylko dla nas zarządzeniem prezesa NFZ na podobej zasadzie jak pieniądze na podwyżki otrzymali lekarze, pielęgniarki i ratownicy.


MT: Czujecie się oszukani?


T.D.:
To są fakty. Minister zapomina, że system tworzą nie tylko lekarze, ratownicy i pielęgniarki. Pracuje w nim jeszcze 60 tys. fizjoterapeutów, którzy mają prawo wykonywania zawodu. Z tego 30 tys. świadczy usługi w ramach NFZ. 80 proc. z nich zarabia netto 1600 do 1800 zł. Jak mają egzystować? Muszą pracować na dwóch lub trzech etatach.


MT: Czy lekarze powinni wesprzeć protest fizjoterapeutów?


T.D.:
To oczywiste. Nawet wybitny profesor nie zoperuje pacjenta, jeśli nie będzie mógł go przekazać do dobrego fizjoterapeuty. Bez jego pomocy powrotu do zdrowia nie będzie.

Dlatego musimy iść ramię w ramię. Do tej pory tak było. Przypomnę, że współtworzyłem obywatelską ustawę o nakładach 6,8 proc. PKB na ochronę zdrowia, o którą potem walczyli rezydenci. Wraz z nimi prowadziłem głodówkę. Byłem też autorem projektu nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia. I dlatego teraz lekarze powinni wspierać Porozumienie Zawodów Medycznych, które zrzesza dziewięć organizacji związkowych.