Podatki

Odszkodowanie za złamane życie też z podatkiem

Edyta Szewerniak-Milewska

Do tego, że fiskus bywa bezwzględny czy nawet bezduszny, raczej nikogo nie trzeba przekonywać. Ten przypadek kolejny raz tego dowodzi.

W grudniu 2008 roku na przejściu dla pieszych został śmiertelnie potrącony student, brat lekarki, która w tym czasie jechała na dyżur. Kobieta widziała karetkę jadącą na sygnale – jak się okazało, była to karetka jadąca do jej brata. Zainteresowana na swój dyżur już nie dojechała, nie była w stanie. Musiała też odwołać inne dyżury, na jakiś czas nawet zawiesić pracę. Dlaczego? Dużo dyżurowała w pogotowiu ratunkowym, a swoją przyszłość wiązała z ratownictwem medycznym. Jednak wskutek doznanego szoku była zmuszona do zmiany planów zawodowych. Do tego przez kilka miesięcy, aby w ogóle wrócić do pracy, korzystała z pomocy psychologa. To ona widziała bowiem brata zaraz po wypadku, identyfikowała go w kostnicy, przejęła obowiązki organizacji pogrzebu, a jego koszty ponosiła wraz z rodzicami.

Sprawca wypadku został skazany wyrokiem sądu rejonowego, a następnie sądu apelacyjnego w 2011 roku. Już w styczniu 2009 roku lekarka złożyła wniosek o odszkodowanie i zadośćuczynienie z OC sprawcy. Firma ubezpieczeniowa w pierwotnej wersji przyznała jej niewiarygodnie niską kwotę i nie przyjęła wniosku o zwrot poniesionych strat finansowych, w tym kosztów pogrzebu, nagrobka itp. W związku z tym pełnomocnik lekarki złożył pozew do sądu przeciwko firmie ubezpieczeniowej.