Zarządzanie

Pomysły polityków w rytmie wahadła

O tym, czy istnieje lek na uzdrowienie systemu, z dr. n. med. Leszkiem Sikorskim, byłym ministrem zdrowia, wykładowcą Katedry Prawa Medycznego i Organizacji w Opiece Zdrowotnej Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, rozmawia Katarzyna Redmerska

MT.: Minister zdrowia to niewdzięczne stanowisko w rządzie.


Dr Leszek Sikorski:
Przygotowanie zawodowe i dojrzałość emocjonalna pozwalają na właściwe przyjęcie krytycznych uwag i właściwe reakcje. Oczekiwanie wdzięczności jest nieuzasadnione. Po uczciwie wykonanej pracy kluczowa jest ocena wąskiego grona profesjonalistów i bliskich.


MT.: Od kwietnia 2003 roku do maja 2004 roku sprawował pan urząd ministra zdrowia w rządzie Leszka Millera. Co uważa pan za swój sukces, a co za porażkę?

L.S.: Zawsze kontynuujemy prace poprzedników i często kolejnym pozostawiamy mniej lub bardziej zaawansowane projekty do ukończenia. Tworzymy rozwiązania, które na trwałe zaistnieją w systemie. Bywa też, że część z nich nigdy nie zostanie zrealizow...


MT.: Jak ocenia pan pracę Łukasza Szumowskiego?


L.S.:
Przyjąłem ogólną zasadę nieoceniania prac ministra, życzę mu jak najlepiej i wierzę, że zostawi dużo serca i pracy po sobie.


MT: Z polską ochroną zdrowia od lat nie jest dobrze. W najnowszym raporcie OECD wypadamy słabo. Kolejki do specjalistów są u nas najdłuższe. Jak pokazują przykłady innych krajów (m.in. Dania, Szwecja, Szwajcaria), ochrona zdrowia może być dobrze działającym sektorem. Dlaczego więc w Polsce jest to problem?