Dostęp Otwarty

Jedno z ciekawszych badań w tym zakresie przeprowadzili Agorastos i wsp.20 Testowali oni hipotezę mówiącą o zależności między doświadczanymi w okresie dzieciństwa traumami (CT – childhood trauma) a m.in. subiektywnie odczuwanymi symptomami depresji oraz nadużywaniem alkoholu w dorosłości. Do udziału w prezentowanym badaniu zaproszeni zostali młodzi mężczyźni. Ich deklaracje dotyczące CT mierzono za pomocą skali CTQ (Childhood Trauma Questionnaire), na którą składają się nadużywanie emocjonalne, fizyczne i seksualne oraz zaniedbywanie emocjonalne i fizyczne. Zgodnie z przewidywaniami badacze zaobserwowali istnienie kumulatywnego wpływu CT na rozwój zaburzeń psychicznych – w tym depresji – w życiu dorosłym.

Podobne badanie przeprowadzone zostało przez włoski zespół, który uwzględnił w badaniu dodatkowy czynnik, mianowicie płeć uczestników.21 W badaniu uczestniczyło łącznie 163 pacjentów (83 kobiety i 80 mężczyzn) hospitalizowanych z powodu symptomów depresji. Liczbę i jakość CT oceniano za pomocą skali CTQ, dodatkowo badacze posłużyli się takimi narzędziami psychometrycznymi, jak skala gotlandzka oraz skala służąca do oceny podejmowanych w przeszłości zachowań samobójczych (SHSS – Suicidal History Self-Rating Screening Scale). Po pierwsze zaobserwowano, że kobiety miały tendencję do deklarowania większej liczby nadużyć czy zaniedbań w dzieciństwie. Badacze wyjaśnili ten fakt różnicami międzypłciowymi w zakresie biologicznych uwarunkowań reagowania na stres: otóż kobiety mogą być bardziej podatne na działanie stresorów i mogą mieć skłonność do wybierania nieadaptacyjnych strategii radzenia sobie w sytuacjach obciążenia. Po drugie osoby, które uzyskiwały w CTQ wyniki świadczące o co najmniej umiarkowanym obciążeniu historią CT, wskazywały także na obecność u siebie symptomów charakterystycznych dla male depressive syndrome. Nie zaobserwowano istotnych różnic między płciami w zakresie wyników uzyskiwanych w skali gotlandzkiej, co sugeruje, że pomiar tego konstruktu może okazać się wartościowy w procesie rozpoznawania depresji u pacjentów obu płci i zapewnić lepszy ogląd obrazu klinicznego choroby danej jednostki. Jest to bardzo cenna wiedza w kontekście kolejnego wniosku płynącego z omawianego badania, mianowicie: osoby, u których obserwuje się objawy charakterystyczne dla male depressive syndrome, mają większe skłonności do podejmowania zachowań suicydalnych niż inni depresyjni pacjenci.

To, że posiadanie historii nadużyć czy zaniedbań zwiększa ryzyko zachorowania na depresję, wydaje się zgodne z intuicyjną wiedzą na temat uwarunkowań problemów natury psychicznej. Co jednak interesujące, dziecko nie musi znaleźć się w sytuacji, którą można obiektywnie uznać za trudną czy dramatyczną, żeby stać się bardziej podatnym na zachorowanie. Istotniejsze wydaje się, jakie sytuacje ze swojego życia młody człowiek przywołuje jako trudne i jakie ma nastawienie do doświadczania negatywnych stanów emocjonalnych (na które narażony jest przecież każdy z nas). W kształtowaniu tego nastawienia dużą rolę odgrywają znaczący dorośli.

Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku Gottman i wsp. zaprezentowali uznawaną, badaną także dziś koncepcję emocjonalnego coachingu, mówiącą o tym, w jaki sposób rodzice mogą uczestniczyć w rozwoju emocjonalnym swoich dzieci.22 Otóż zaobserwowali oni, że dorośli reagują na negatywne emocje doświadczane przez dzieci dwojako: albo słuchają, okazują empatię i udzielają wsparcia (grupa emotion-coaching), albo ignorują i minimalizują przykre emocje dziecka (grupa emotion-dismissing). Reakcja wydaje się w pewnym stopniu powiązana z tym, w jakich kategoriach dorosły postrzega negatywne emocje: czy jako doświadczenie wartościowe, czy zagrażające.23

To ważne zagadnienie, ponieważ sposób, w jaki rodzice modelują w swoich dzieciach przeżywanie emocji i stosunek do nich, ma znaczenie dla kształtowania się ich samowiedzy i pojęcia dotyczącego własnej osoby, tzw. konstruktu Ja. Ów konstrukt stanowi pewien układ myśli, uczuć i działań, które odnoszą się do specyfiki relacji danej osoby z innymi ludźmi oraz do jej Ja jako oddzielonego od innych.24 Na konstrukt Ja składają się Ja niezależne oraz Ja współzależne – odnoszące się do różnych potrzeb jednostki. Ja niezależne wiąże się z pragnieniem osiągnięcia i wyrażania swojej indywidualności (potrzeba indywiduacji), natomiast Ja współzależne – z rozeznaniem własnego położenia w relacjach z innymi ludźmi i dbałości o nie (potrzeba afiliacji).24

Z badań przeprowadzonych przez Her i Dunsmore25 wynika, że istnieje związek między postawą rodziców wobec doświadczania emocji a strukturą konstruktu Ja ich dzieci. Jeżeli badani dorośli deklarowali, że uważają przeżywanie negatywnych uczuć za zagrażające, ich dzieci przejawiały więcej cech współzależności. Można zatem wnioskować, że roztaczanie nad dziećmi szczelnego parasola ochronnego oraz brak przyzwolenia na to, by doświadczały one smutku, lęku czy złości, przełożą się na ich przyszłe trudności w odseparowaniu się od opiekunów i ukształtowaniu silnego poczucia własnej tożsamości i indywidualności. Autorki badania zaobserwowały także, że w zadaniu polegającym na przyjrzeniu się własnemu konstruktowi Ja dziewczynki częściej wybierały przymiotniki opisujące cechy współzależności, chłopcy zaś chętniej posługiwali się określeniami sugerującymi niezależność.

Jakie ma to implikacje kliniczne? Można podejrzewać, że przyczyny zachorowania na depresję u mężczyzn i kobiet w wielu przypadkach będą się różnić. Dla części mężczyzn trudniejsze będzie doświadczenie frustracji związanej z niezaspokojeniem potrzeby niezależności i autonomii, dla kobiet – poczucie braku akceptacji ze strony innych, opuszczenia czy odrzucenia. Ujawni się to również na poziomie rozumienia przez jednostkę choroby, która już się pojawiła – „mężczyzna musi być silny”, a więc nie może chorować; „kobieta jest krucha i delikatna”, zatem z natury potrzebuje wsparcia innych. Jest to spójne z opisanymi we wprowadzeniu trudnościami na etapie diagnostycznym, a konkretnie z negatywnym nastawieniem mężczyzn do korzystania z oferowanej im specjalistycznej pomocy.

Co ciekawe, sami klinicyści – pomimo wykształcenia i doświadczenia – mają skłonność do częstszego rozpoznawania zaburzeń natury psychicznej u kobiet niż u mężczyzn, co objawia się nadrozpoznawalnością zaburzeń depresyjnych wśród kobiet. Mało tego, do trudności psychicznych diagnozowanych przez profesjonalistów jako depresja zalicza się często nie tylko właściwe rozpoznanie choroby afektywnej, lecz także proces żałoby, reakcja na nieradzenie sobie z trudnościami, objawy zaburzeń somatycznych (takich jak niedoczynność tarczycy) czy po prostu przeżywanie smutku. Z drugiej strony w dolegliwościach zgłaszanych przez mężczyzn doszukuje się symptomów choroby somatycznej, której obecność – niestety – nadal jest lepiej przyjmowana przez społeczeństwo niż zmaganie się z chorobą psychiczną.26

Dwie szczególne cechy „męskiej depresji”

Istnieją dwie niepokojące cechy „męskiej depresji”, które zostały ujęte w opisujących ją koncepcjach oraz wykazane w badaniach naukowych. Pierwszą z nich – w dużym stopniu komplikującą leczenie – jest wzmożona skłonność do nadużywania alkoholu, która zresztą także w populacji ogólnej jest większa u mężczyzn niż u kobiet (w Europie problem ten dotyczy aż 5% mężczyzn i 1% kobiet).27 Bywa tak, że nadużywanie alkoholu i związane z tym przejawy behawioralne (zachowania agresywne, wrogie nastawienie, drażliwość) na tyle przysłaniają czy maskują symptomy depresyjne, że choroba afektywna nie zostaje rozpoznana.5 Warto mieć świadomość, że wielu mężczyzn zmagających się z uzależnieniem od alkoholu cierpi jednocześnie z powodu depresji. Zależność ta może być dwukierunkowa: z jednej strony nadużywanie substancji psychoaktywnych przyczynia się do rozwoju zaburzenia afektywnego, z drugiej – często jest ono sposobem zaleczania smutków i próbą poradzenia sobie z negatywnymi emocjami. Taka metoda samoleczenia prowadzi jednak do powstania błędnego koła, ponieważ unikanie bólu, choć przynosi chwilową ulgę, nie prowadzi do wyzdrowienia. Co więcej, objawy depresyjne mogą powstawać na skutek konsekwencji zespołów abstynencyjnych – jako ich powikłanie. Bywa, że wytrzeźwienie przynosi narastające poczucie winy z powodu zachowania, które ponownie może zostać zinterpretowane jako przejaw słabości.

Oczywiście podatność na nadużywanie danej substancji lub uzależnienie się mają związek z wieloma czynnikami, nie tylko z płcią. Kobiety przychodzące po pomoc do profesjonalisty także – choć rzadziej niż mężczyźni – będą się zmagać z tego typu problemami. Skłonność do nadużywania alkoholu i cel, w jakim jest on spożywany, są często zależne od temperamentu i osobowości jednostki. Wydaje się, że szczególne znaczenie ma w tym wypadku poziom neurotyczności, czyli – w uproszczeniu – skłonność do przeżywania negatywnych emocji i pesymistycznego odbioru rzeczywistości.28-30

Drugą cechą nadzwyczaj często obserwowaną w przebiegu depresji u mężczyzn jest silna tendencja do podejmowania zachowań samobójczych. Targnięcie się na własne życie, będące tragicznym zwieńczeniem czasu choroby, jest konsekwencją ogromnego cierpienia. Niezwykle często wynika ono z braku nadziei na ulgę. W takiej sytuacji śmierć zaczyna się rysować jako jedyny realny sposób przerwania bólu. Niestety, wybór takiego rozwiązania w przypadku depresyjnych pacjentów nie jest rzadkością, przy czym charakterystyka realizacji poszczególnych etapów planu samobójczego (od motywów do obranej metody i skuteczności podjętych działań) jest nieco inna w przypadku kobiet i mężczyzn. Uważa się, że kobiety częściej niż mężczyźni podejmują próby samobójcze, choć to w populacji mężczyzn częściej odnotowuje się samobójstwa dokonane.31,32 Zazwyczaj wybierają oni bardziej letalne metody, jak powieszenie się czy postrzelenie z broni palnej. Zażycie toksycznej dawki leków to sposób preferowany zwykle przez kobiety, a jeżeli już sięga po niego mężczyzna, to truje się poważniej.33-36

Zdaniem specjalistów o wyższym ryzyku dokonania samobójstwa przez mężczyzn decyduje właśnie współwystępowanie w ich przypadku depresji i uzależnienia od alkoholu bądź innych substancji. Duże znaczenie ma również fakt, że kobiety są zazwyczaj mniej impulsywne, lepiej osadzone w środowisku społecznym i chętniej poszukują pomocy w przypadku kryzysu.37,38 Można zatem pokusić się o wniosek (do którego przesłanki przewijają się w całym artykule), że podstawą leczenia depresji jest jej właściwe rozpoznanie, możliwe jedynie wówczas, kiedy pacjent pojawi się w gabinecie specjalisty. W tym kontekście poszukiwanie wsparcia i umiejętność przyjęcia pomocy są tym, co daje pewną przewagę kobietom.

Podsumowanie

Wyniki badań przywołanych w niniejszym tekście przemawiają za tym, aby uwzględniać różnice między płciami w przebiegu depresji. Różnice te obserwuje się na etapie diagnostycznym i w obrazie klinicznym już rozpoznanego zaburzenia, przejawiają się one także w sposobach radzenia sobie poszczególnych pacjentów z dotkliwymi objawami choroby. Dostrzeżenie specyfiki problemu, z jakim mierzą się chorujące kobiety i chorujący mężczyźni, oraz szczególna wrażliwość na sygnalizowane przez nich trudności mogą przyczynić się do poprawy jakości świadczonych usług medycznych, w tym oddziaływań psychoterapeutycznych. Rozwój diagnostyki i metod leczenia wydaje się też niezwykle istotny w kontekście zapobiegania zachowaniom samobójczym wśród osób cierpiących na depresję. W wielu przypadkach – po właściwym rozpoznaniu problemu – można tym zachowaniom zapobiec, eliminując niepokojące symptomy, a przywracając chorującym nadzieję i poczucie sensu.