Wywiad z ekspertem

Błędne koło diagnostyki depresji

O kłopotach w diagnozowaniu depresji, najnowszych badaniach oraz metodach terapii z prof. dr. hab. med. Piotrem Gałeckim, kierownikiem Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultantem krajowym w dziedzinie psychiatrii, rozmawia Monika Stelmach.

PpD: Sporo osób cierpiących z powodu depresji chodzi od specjalisty do specjalisty z objawami bólowymi lub np. gastrycznymi, zanim trafi do psychiatry. Dlaczego nadal tak wiele problemów sprawia diagnozowanie tej choroby?


PROF. PIOTR GAŁECKI: Depresja jest chorobą o dużym spektrum możliwych objawów psychologicznych, psychiatrycznych i somatycznych. Może mieć też różne nasilenie – od łagodnego przez umiarkowane do ciężkiego. Często mamy do czynienia z depresją maskowaną. A wtedy obniżony nastrój nie jest najbardziej nasilonym objawem, lecz poczucie męczliwości połączone z zaburzeniami koncentracji i niezdolnością do odczuwania przyjemności. Duży jest też zakres możliwych objawów somatycznych: bezsenność, zespoły bólowe, dolegliwości kardiologiczne, gastryczne itd. W przypadku depresji maskowanej pacjenci często najpierw zgłaszają się do lekarzy rodzinnych, którzy kierują ich do gastrologa albo kardiologa. Każdy psychiatra ma pacjentów, którzy wiele lat bezskutecznie się leczyli np. z arytmii serca albo zespołu jelita drażliwego. Objawy ustąpiły dopiero po włączeniu leku antydepresyjnego, a do tego poprawił się nastrój, pacjent stał się bardziej aktywny, zniknęły kłopoty ze snem.


PpD: W niektórych przypadkach szukanie przyczyn dolegliwości trwa latami, zanim uda się dotrzeć do rzeczywistego powodu choroby.


P.G.: Najczęściej pacjent, zanim trafi do psychiatry, swoje dolegliwości zgłasza lekarzowi POZ, który średnio ma dla niego 7-10 minut. W tym czasie nie da się przeprowadzić pogłębionego wywiadu. W diagnostyce depresji trzeba pacjentowi zadać 15-20 dodatkowych pytań i uzyskać szczegółową odpowiedź. Znacznie szybciej jest wypisać skierowanie do gastrologa albo kardiologa. Z drugiej strony pacjent też nie zgłasza objawów charakterystycznych dla depresji, szczególnie kiedy słyszy: masz udane dzieci, dobrą pracę, nie szukaj problemów, obejrzyj sobie film, odpocznij i poczujesz się lepiej. Lekarz nie ma czasu, a pacjent świadomości, że informacje o problemach ze snem i spadkiem formy mogą mieć znaczenie w kontekście dolegliwości gastrycznych, kardiologicznych lub bólowych. I zaczyna się błędne koło diagnostyki oraz terapii.


PpD: Tym bardziej że jedno drugiego nie wyklucza, depresja może być chorobą współistniejącą.

P.G.: Kiedy mamy już rozpoznane np. zapalenie stawów albo chorobę wieńcową, to błędem jest brak diagnostyki w kierunku depresji i włączenia leczenia w zależności od diagnozy. Jeśli chorobom autoimmunologicznym o podłożu prozapalnym towarzyszy depr...