Na ważny temat

Dzięki standardom zmniejszymy liczbę powikłań

O tym, dlaczego środowisko musi być zintegrowane i aktywne, z prof. zw. dr. hab. med. Mansurem Rahnamą, konsultantem krajowym w dziedzinie chirurgii stomatologicznej, a zarazem nowo wybranym prezesem Polskiego Towarzystwa Chirurgii Stomatologicznej i Szczękowo-Twarzowej, rozmawia Iwona Dudzik.

MTS: Już nie Polskie Towarzystwo Chirurgii Jamy Ustnej i Chirurgii Szczękowo-Twarzowej, ale Polskie Towarzystwo Chirurgii Stomatologicznej i Szczękowo-Twarzowej. Nowa nazwa oznacza poważne zmiany?


Prof. zw. dr hab. med. Mansur Rahnama:
Zmiana nazwy ma na celu jej dostosowanie do funkcjonujących w obiegu prawnym dziedzin chirurgii stomatologicznej i szczękowo-twarzowej oraz wyraźniejsze określenie, że członkami towarzystwa są chirurdzy szczękowo-twarzowi oraz stomatologiczni. W polskiej nomenklaturze nie ma pojęcia chirurgów jamy ustnej. Co więcej, zmiana nazwy ma również służyć podkreśleniu nowego otwarcia, jeżeli chodzi o towarzystwo. Chcemy wprowadzić liczne zmiany, m.in. zaktywizować członków, rozwinąć cykle szkoleń.


MTS: W okresie bezpośrednio poprzedzającym walne zgromadzenie trwało aktywne pozyskiwanie nowych członków towarzystwa. Dlaczego konieczne było przejęcie w nim sterów?


M.R.:
W okresie poprzedzającym walne zgromadzenie chcieliśmy, aby jak najwięcej członków, którzy mają już tytuły specjalistów chirurgii stomatologicznej lub szczękowo-twarzowej, wzięło aktywny udział w głosowaniu i opowiedziało się za utrzymaniem status quo lub za wdrożeniem zmian. Im szersze grono głosujących specjalistów, tym lepiej oddaje ono nastroje panujące w środowisku.

Jesteśmy przekonani, że teraz będzie lepiej, co widać po zaangażowaniu członków towarzystwa w realizację statutowych zadań.

Zależy nam, by nasza organizacja dynamicznie się rozwijała, zwiększała liczbę członków i aktywizowała ich do pracy na rzecz towarzystwa, co w oczywisty sposób przełoży się na kształtowanie postaw etycznych, podnoszenie poziomu wykształcenia zawodowego i wdrażanie do pracy naukowej. Końcowym, najważniejszym efektem będzie wyższy poziom świadczenia usług dla pacjentów. Może zabrzmi to nieco patetycznie, ale zawsze ostatecznie wszystkim działaniom powinna przyświecać najważniejsza maksyma: że dobro pacjenta jest najwyższym prawem.


MTS: Zamierza pan zaktywizować środowisko specjalistów związanych z chirurgią stomatologiczną oraz szczękowo-twarzową, a także integrować je zawodowo i naukowo. W jaki sposób?


M.R.:
Aktywizacja środowiska stanowi jeden z moich priorytetów. Dzięki temu możliwy jest rozwój. Współpraca lekarzy dwóch specjalności zrzeszonych w naszym towarzystwie niesie ogrom korzyści. Jedna specjalność może czerpać wiedzę oraz doświadczenie od drugiej. Co więcej, pragniemy również postawić na współpracę międzynarodową. Chcemy czerpać od najlepszych. Doskonalenie się jest konieczne, bo wiedza z zakresu chirurgii rozwija się w zawrotnym tempie.