Dostęp Otwarty

Felieton

Zęby i demony

Dr hab. n. med. prof. nadzw. Elżbieta Bołtacz-Rzepkowska

Small boltacz rzepkowska opt

Dr hab. n. med. prof. nadzw. Elżbieta Bołtacz-Rzepkowska

Jedną z nieprawidłowości rozwojowych jest zaburzenie liczby zębów, które polega na zwiększeniu, zmniejszeniu lub całkowitym braku uzębienia. Przyczyny powstania tych zaburzeń nie są do końca zbadane. Uważa się, że powstają w wyniku nadczynności lub niedoczynności listewki zębowej. Uwzględniane są również defekty genetyczne, dysplazja ektodermalna i uszkadzające czynniki miejscowe.

Najczęściej występującą wadą tego rodzaju jest hipodoncja, nazywana też wrodzonym brakiem zębów lub agenezją zębów. Jest definiowana jako brak jednego lub więcej zawiązków, z wyłączeniem zębów mądrości. Ze względu na liczbę brakujących zawiązków wyróżnia się hipodoncję – brak jednego lub kilku zębów, oligodoncję – brak przynajmniej czterech lub wg innych autorów sześciu zębów i anodoncję – brak wszystkich zębów. Agenezja najczęściej dotyczy drugich zębów przedtrzonowych żuchwy, w następnej kolejności bocznych siekaczy szczęki i drugich górnych zębów przedtrzonowych. Całkowity brak zębów obserwuje się na szczęście bardzo rzadko. W ciągu ostatnich 50 lat anodoncję opisano zaledwie kilkanaście razy. Trzeba dodać, że w wielu przypadkach dotyczyła ona pacjentów, którzy posiadali pełne uzębienie mleczne, natomiast nie mieli zawiązków zębów stałych.

Hiperdoncja to stwierdzenie większej liczby zębów w danej grupie niż przewiduje norma. Najczęściej obserwowanym przykładem zęba nadliczbowego jest mezjodens, ułożony centralnie między środkowymi siekaczami szczęki lub żuchwy. Zębem środkowym jest również peridens, który jest przesunięty w łuku zębowym w stronę językową lub przedsionkową. Nadliczbowość dotyczy też często zębów siecznych górnych i przedtrzonowych górnych, zatrzonowych lub przytrzonowych. Zęby zatrzonowe są usytuowane za zębami ósmymi, natomiast zęby przytrzonowe znajdują się między prawidłowymi zębami trzonowymi. Ciekawe, że hiperdoncja częściej występuje u mężczyzn, a hipodoncja u kobiet.

Zaburzenia dotyczące liczby zębów występowały również u naszych przodków, co potwierdzają badania paleopatologiczne populacji pradziejowych i historycznych. Przypadek hipodoncji odkryto u 12-14-letniego neandertalczyka z terenu Francji, któremu brakowało centralnych siekaczy w żuchwie. Ciężki przykład oligodoncji stwierdzono u 9-latka z Hiszpanii. Dziecko nie miało zębów po prawej stronie żuchwy od siekacza bocznego aż do drugiego zęba trzonowego. W zapisach archeologicznych nie ma doniesień dotyczących anodoncji prawdopodobnie dlatego, że była powiązana z zespołami chorobowymi szybko prowadzącymi do śmierci.

Dowody na jednoczesne istnienie hipodoncji i hiperdoncji odnaleziono u osobnika z epoki neolitu na terenie Polski, u którego na podstawie badań rentgenowskich wykryto nadliczbowy ząb w jamie nosowej. U mieszkańca starożytnego Egiptu stwierdzono dodatkowe zęby w jamie nosowej i na podniebieniu. Człowiek z Wysp Dziewiczych miał czwarty ząb trzonowy, a w czaszce sprzed 2700 lat z Indonezji zauważono obustronne występowanie dodatkowego zęba trzonowego między drugim i trzecim trzonowcem.

Temat nadliczbowości zębów był też obecny w polskiej tradycji ludowej, gdzie funkcjonowało określenie strzyga. Strzyga, rzadziej występująca w męskiej postaci jako strzyg lub strzygoń, to jeden z demonów wierzeń słowiańskich. Nazwa wywodzi się od rzymskiego strix, co oznacza sowę lub puszczyka. Był to skrzydlaty stwór z wielką głową i ptasimi szponami. Człowiek dający życie strzydze rodził się z dwiema duszami, dwoma sercami i dwoma rzędami zębów. Za demona uważano też noworodka, który rodził się z zębami. Strzygi ginęły w młodym wieku, bo wypędzano je z siedzib ludzkich, chociaż w pierwszym życiu były niegroźne. W następnym jednak stawały się drapieżnikami, które pod postacią sowy polowały i zabijały, żywiąc się krwią. Według innych podań strzygi nie szkodziły ludziom i nie nastawały na ich życie, były jednak zwiastunami śmierci w rodzinie.

Na zakończenie chciałam przytoczyć sugestię naukowców, że człowiek przyszłości będzie miał prawdopodobnie tylko pięć zębów w każdym kwadrancie: jeden siekacz, jeden kieł i jeden ząb przedtrzonowy oraz dwa zęby trzonowe. Zdaniem badaczy wynika to z procesu ewolucji oraz zmian filogenetycznych kości szczęk i uzębienia zachodzących na skutek zmieniającego się sposobu odżywiania.