Narodowy Fundusz Zdrowia podpisał pierwszą w Polsce umowę na realizację nowego świadczenia dla kobiet w ciąży i rodzących. Kontrakt otrzymał Zespół Opieki Zdrowotnej w Wągrowcu, gdzie wcześniej zlikwidowano oddział położniczo-ginekologiczny. Nowe rozwiązanie ma zapewnić opiekę ciężarnym tam, gdzie porodówki już nie działają, a dojazd do najbliższego oddziału przekracza 25 kilometrów. Taki model opieki okołoporodowej budzi jednak duże emocje.
Zamiast porodówki pokój z położną
Szpital w Wągrowcu realizuje nowe świadczenie od czerwca. Placówka nie prowadzi już oddziału położniczego, ale zapewnia całodobową gotowość do udzielenia pomocy kobietom w ciąży, oceny ich stanu, przyjęcia nagłego porodu, jeśli nie ma czasu na transport, oraz zorganizowania przewiezienia pacjentki do szpitala z pełnym oddziałem położniczym.
Na utrzymanie takiej gotowości NFZ przekazuje placówce ryczałt w wysokości około 8,7 tys. zł dziennie.
Świadczenie mogą realizować tylko szpitale spełniające określone wymagania. Muszą dysponować izbą przyjęć lub SOR, poradnią ginekologiczno-położniczą, odpowiednio wyposażonym pokojem porodowym, wykwalifikowaną położną oraz całodobowym transportem medycznym umożliwiającym szybkie przewiezienie pacjentki do szpitala prowadzącego porody.
Burza po zapowiedzi zmian
Nowy model opieki jest bezpośrednio związany z reorganizacją sieci porodówek zapowiadaną przez Ministerstwo Zdrowia, gdy kierowała nim Izabela Leszczyna.
Jesienią 2024 r. resort przedstawił projekt zakładający odejście od utrzymywania najmniejszych oddziałów położniczych. W pierwszej wersji dokumentów pojawiło się kryterium wykonywania co najmniej 400 porodów rocznie, które miało być jednym z wyznaczników dalszego funkcjonowania oddziałów. Propozycja wywołała protesty samorządów, dyrektorów szpitali i części środowiska medycznego. Ostatecznie Ministerstwo Zdrowia wycofało się z automatycznego stosowania tego limitu, zapowiadając, że decyzje będą uwzględniały również dostępność geograficzną i lokalne potrzeby zdrowotne.
Mimo to kolejne porodówki nadal są zamykane. Powodem są przede wszystkim niż demograficzny, niedobór personelu oraz trudności finansowe małych oddziałów. Według danych przywoływanych w interpelacjach poselskich tylko w 2025 r. działalność zakończyło 26 oddziałów położniczych, a kolejne planowały zamknięcie na początku 2026 r.
Chodzi o bezpieczeństwo?
Narodowy Fundusz Zdrowia podkreśla, że nowe świadczenie nie ma zastępować klasycznych oddziałów położniczych.
Jak wyjaśnia konsultant krajowa w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. Ewa Wender-Ożegowska, rozwiązanie ma zabezpieczać kobiety mieszkające w powiatach, gdzie porodówki już nie funkcjonują, a dojazd do najbliższego szpitala jest długi. W takich miejscach szpital ma zapewnić możliwość szybkiej oceny stanu ciężarnej, udzielenia pomocy w nagłych sytuacjach i bezpiecznego przekazania pacjentki do właściwego ośrodka.
Zwiększenie wycen
Wprowadzenie nowego świadczenia zbiegło się z długo oczekiwanymi zmianami w finansowaniu położnictwa.
Jeszcze w 2025 r. środowisko szpitali alarmowało, że dotychczasowe wyceny porodów nie pokrywają kosztów funkcjonowania oddziałów, co przy spadającej liczbie urodzeń prowadzi do ich zadłużania i zamykania. Problem był wielokrotnie podnoszony przez samorządy i parlamentarzystów.
W odpowiedzi Ministerstwo Zdrowia i NFZ wprowadziły wyższe wyceny świadczeń położniczych oraz dodatkowe mechanizmy finansowania, które mają poprawić sytuację oddziałów. Jednym z nich jest właśnie nowy ryczałt dla szpitali zabezpieczających opiekę nad kobietami w ciąży na terenach pozbawionych porodówek. Ponadro od 1 lipca 2026 r. wzrosła wycena świadczeń położniczych: poród naturalny kosztuje teraz blisko 9 tys. zł, a znieczulenie zewnątrzoponowe prawie 2 tys. zł. Zmiana jest częścią szerszego pakietu reform finansowania świadczeń zdrowotnych, obejmującego m.in. podwyżki wycen w różnych obszarach i dodatkowe środki dla systemu, a w samym położnictwie ma to oznaczać ok. 749 mln zł rocznie więcej.
NFZ zapowiada, że po Wągrowcu kolejne szpitale przygotowują dokumentację i po spełnieniu wymogów będą mogły przystąpić do nowego modelu finansowania. Zmiany mają ograniczyć ryzyko sytuacji, w których kobiety rodzą w karetkach, na szpitalnych oddziałach ratunkowych lub podczas transportu do odległej porodówki.
Źródło: nfz.gov.p, rp.pl, biznes.interia.pl, gov.pl