Spis treści

Tak krawiec kraje, jak mu materii staje, a finanse przeznaczane na opiekę zdrowotną są, jakie są. Szkoda tylko, że nie umacnia to autorytetu prawa

Dodatek za pracę w godzinach przepracowanych w ramach dyżuru przysługuje lekarzowi po przekroczeniu obowiązującej go przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy. Mowa o dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych. Wynika to z uchwały przyjętej przez Sąd Najwyższy 6 listopada 2014 roku w powiększonym składzie siedmiu sędziów. (Sygn. akt I PZP 2/14

, dalej: uchwała siódemki). Fakt przyjęcia uchwały w takim składzie przesądza o jej silnym oddziaływaniu na orzecznictwo sądów powszechnych.

Uchwałę siódemki SN przyjął w odpowiedzi na pytanie zwykłego, tzn. trzyosobowego, składu orzekającego tego sądu. Trójka domagała się rozstrzygnięcia, jakie wynagrodzenie przysługuje lekarzowi, gdy wskutek wyznaczania dyżurów medycznych uniemożliwiono mu wykonywanie pracy w pełnym wymiarze normalnego czasu pracy.

SN w składzie zwykłym zdecydował się przekazać problem składowi powiększonemu z uwagi na zasadniczą rozbieżność w odniesieniu do tej materii, jaka ujawniła się w orzecznictwie SN. Powołał się na wyroki z 4 czerwca 2013 roku, sygn. akt I PK 293/12 oraz z 8 października 2013 roku, sygn. akt III PK 110/12, które wydano w podobnych sprawach i w takim samym stanie prawnym.

W I i II instancji lekarz wygrał

Sprawę wniósł zatrudniony w pełnym wymiarze czasu pracy asystent w Klinice Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Na etacie miał pracować w godzinach 8.00-15.35. Dyżury rozpoczynał typowo, tzn. w dni robocze bezpośrednio po godzinach pracy. Trwały one do 8.00 następnego dnia. Po każdym dyżurze przysługiwało mu 11 godzin odpoczynku. W pozwie zakwestionował, że pracodawca pomniejsza jego wynagrodzenie z tytułu pełnionych dyżurów – o godziny pracy na normalnym etacie. Czas pracy ewidencjonowano tam w sposób jednolity, bez wyodrębnienia dyżurów. Przy jego rozliczaniu zaliczano godziny dyżuru do nominalnego tygodniowego wymiaru czasu pracy – aż do jego wypełnienia. Wynagrodzenie za te godziny, rzecz jasna, wypłacano z tytułu umówionego wynagrodzenia za pracę. Za nadwyżkę płacono według stawek dyżurowych.

Wyrokiem z 13 lutego 2013 roku Sąd Rejonowy w B. uwzględnił powództwo lekarza. Uznał, że nie jest możliwe wypełnianie normalnego czasu pracy godzinami dyżuru medycznego. Przyjął, że praca na dyżurze może być kompensowana jedynie wynagrodzeniem za ów dyżur. Szpital, wliczając godziny dyżuru do normalnego czasu pracy, pomniejszył należne wynagrodzenie za godziny dyżuru. Wyrokiem z 23 maja 2013 roku Sąd Okręgowy w B. oddalił apelację szpitala od tego wyroku. Wyrok II instancji w większości spraw zamknąłby postępowanie. W tym wypadku stało się inaczej.

Szpital wniósł kasację

Szpital zdecydował się na wykorzystanie nadzwyczajnego środka, dostępnego m.in. wówczas, gdy w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne. Wniósł skargę kasacyjną, zarzucając wyrokowi naruszenie prawa przez niewłaściwe zastosowanie przepisów dwóch ustaw (art. 32j ust. 3 w związku z art. 32j ust. 2, w związku z art. 18d ust. 1 pkt 4 i w związku z art. 32jb ust. 1 Ustawy z 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej w związku z art. 80 Kodeksu pracy (k.p.) oraz art. 95 ust. 4 w związku z art. 95 ust. 2 i 3 i w związku z art. 97 ust. 1 Ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 roku o działalności leczniczej w związku z 80 k.p.).

Szpital dowodził, że błąd sądów I i II instancji polegał na uznaniu, że nie ma możliwości uzupełnienia normalnego czasu pracy czasem dyżuru medycznego.

SN zdecydował o przyjęciu skargi, co było pierwszym sukcesem szpitala. Potem miał nieco pod górkę, gdy zwykły, trzyosobowy skład SN zdecydował się przekazać problem siódemce SN, aby ta podjęła tzw. uchwałę interpretacyjną. Postąpił tak, gdyż wcześniej SN w podobnych sprawach przyjmował przeciwstawne orzeczenia.

Sąd nie zgadza się z sądem

Korzystny dla lekarzy był pierwszy wyrok – zapadł 4 czerwca 2013 roku i oddalił skargę kasacyjną szpitala. W uzasadnieniu SN położył nacisk na szczególne właściwości dyżuru i odmienność ustalania jego wynagrodzenia. Zaakcentowano, że czas pełnienia dyżurów stanowi dla pracowników wykonujących zawody medyczne odrębną od ich zwykłej pracy kategorię aktywności zawodowej, wobec czego praca świadczona w ich ramach musi być wynagradzana na innych zasadach niż normalna. Za każdą godzinę dyżuru medycznego przysługuje zawsze wynagrodzenie obliczane jak za godziny nadliczbowe, niezależnie od innych okoliczności. SN przyjął, że „czas dyżuru medycznego stanowi odrębną kategorię prawną pracy ponadnormatywnej”. Godziny dyżuru muszą być osobno ewidencjonowane i nie mogą pokrywać się z normalnymi godzinami pracy. Wynagrodzenie jak za godziny nadliczbowe przysługuje bez względu na to, czy czas dyżuru spowodował przekroczenie obowiązującego czasu pracy w ramach etatu. Dla takiego sposobu ustalenia wynagrodzenia za czas dyżuru nie mają też znaczenia przyczyny, dla których nie było możliwe wypracowanie obowiązującego pracownika nominału czasu pracy.

Kilka miesięcy później inny skład zwykły SN rozstrzygnął ten sam problem zupełnie inaczej. W wyroku z 8 października 2013 roku, uwzględniającym skargę kasacyjną szpitala stwierdził, że istotą problemu prawnego jest prawo pracownika do wynagrodzenia, mimo że nie wykonuje pracy. Otóż zgodnie z art. 80 k.p. przysługuje ono za czas niewykonywania pracy tylko wówczas, gdy przepisy prawa pracy tak stanowią. Uznał, że w rozpoznawanej sprawie nie ma zastosowania art. 81 § 1 k.p., zgodnie z którym pracownikowi przysługuje wynagrodzenie, jeżeli był gotów do wykonywania pracy, a nie wykonywał obowiązków z przyczyn dotyczących pracodawcy. Lekarze natomiast nie spełniali warunku pozostawania w gotowości do pracy. Musieli zdawać sobie sprawę, że ze względu na obligatoryjne okresy odpoczynku po dyżurach niemożliwe jest wypełnienie normy podstawowego czasu pracy.

Szpital występujący w tej sprawie zapłacił powodom miesięczne wynagrodzenie zasadnicze w pełnej wysokości. W części obejmującej czas niewykonywania pracy, za który lekarze nie zachowywali prawa do wynagrodzenia, było to świadczenie nienależne – ocenił SN. Dodał też, że szpital mógł zaliczyć to nienależne świadczenie na poczet wynagrodzenia za część godzin dyżuru wadliwie wliczoną do normalnego czasu pracy.

Kolejny skład orzekający SN, ten, który zwrócił się o wydanie przez siódemkę uchwały interpretacyjnej, nie podzielił stanowiska przedstawionego ani w pierwszym, ani w drugim wyroku. Swe wątpliwości przedstawił w uzasadnieniu pytania prawnego.

Dalsze wątpliwości trójki SN

Nie da się rozstrzygnąć sprawy bez ustalenia, czy lekarz pozostaje w gotowości do pracy – dowodziła trójka sędziów SN. W jej ocenie trudno stwierdzić, by w okresie rozliczeniowym lekarz nie był obiektywnie gotów do wykonywania pracy w pełnym wymiarze czasu pracy. Przeszkodę stanowi wszak planowanie przez pracodawcę znacznej liczby dyżurów. Tymczasem organizacja pracy to obowiązek pracodawcy. Zgodnie z Kodeksem pracy (art. 22 § 1) pracodawca ma zatrudniać pracownika, a zatem zapewniać mu pracę także w aspekcie czasowym. Potwierdza to art. 94 pkt 2 kodeksu, który stanowi, że pracodawca jest obowiązany organizować pracę w sposób zapewniający pełne wykorzystanie czasu. Tymczasem pracodawcy planują dyżury w tak znacznym rozmiarze, że niemożliwe okazuje się wykorzystanie w pełni czasu pracy. Tego rodzaju działanie budzi poważne wątpliwości co do zgodności z przepisami Kodeksu pracy.

Równocześnie jednak, w postanowieniu o przekazaniu sprawy do rozpoznania powiększonemu składowi SN, znalazło się stwierdzenie: ,,Nie można także zapominać, że treść rozstrzygnięcia tego problemu na niekorzyść pracodawców może rzutować na ich sytuację finansową”. Właśnie z tego względu interesujące jest, jakimi argumentami udało się posłużyć w uzasadnieniu uchwały interpretacyjnej, by uderzyć po kieszeni lekarzy, a nie szpitale.

Zawartość interpretacji

1. Co bezpośrednio wynika z przepisów? – analizowała siódemka SN. Zgodnie z Ustawą z 15 kwietnia 2011 roku o działalności leczniczej (art. 95 ust. 2) dyżurem medycznym jest wykonywanie czynności zawodowych poza normalnymi godzinami pracy. Czas pełnienia dyżuru wlicza się do czasu pracy (art. 95 ust. 3 tej samej ustawy i art. 32j ust. 2 ustawy o ZOZ w brzmieniu obowiązującym od 1 stycznia 2008 roku). Ustawa wprowadza też normy czasu pracy. Jest to 7 godzin 35 minut na dobę i przeciętnie 37 godzin 55 minut na tydzień w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym. Wniosek? Nie można uznawać za pracę ponadnormatywną czasu pracy nieprzekraczającego normy.

2. Czy dyżur medyczny kwalifikowany może być w całości traktowany w kategoriach pracy ponadnormatywnej ze względu na jego specyficzne cechy? Otóż między pracą w ramach dyżuru medycznego uregulowaną w Ustawie o działalności leczniczej (poprzednio w Ustawie o ZOZ) a pracą w godzinach nadliczbowych unormowaną w przepisach Kodeksu pracy zachodzi szereg różnic. Praca w godzinach nadliczbowych stanowi kontynuację pracy wykonywanej w ramach normalnego czasu pracy, przy czym chodzi tu o pracę rzeczywiście wykonywaną. Dyżur medyczny może stanowić wyłączną pracę tego pracownika. Pracę w godzinach nadliczbowych stosuje się w sytuacjach nadzwyczajnych i zasadniczo nie można jej planować, dyżury medyczne mogą być planowane w zakresie, w jakim będą przekraczać 37 godzin 55 minut na tydzień i w ramach tego czasu. Z art. 95 ust. 4 Ustawy o działalności leczniczej (art. 32j ust. 3 Ustawy o ZOZ) wynika, że planowanie pracy w ramach dyżuru medycznego jest związane z przeciętną tygodniową normą czasu pracy, a nie z normą dobową. Zatem rozliczanie czasu pracy w ramach pełnienia tego dyżuru musi odnosić się do przeciętnej tygodniowej normy czasu, a nie do normy dobowej.

3. Wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych jest więc ekwiwalentem za pracę wykonywaną poza obowiązującą pracownika normą czasu pracy. Przysługuje lekarzowi za każdą godzinę dyżuru przekraczającego obowiązującą go przeciętną tygodniową normę czasu pracy.

4. Nie jest możliwa sytuacja, w której wyznaczenie dyżurów może doprowadzić do braku możliwości „wykonywania pracy w pełnym wymiarze normalnego czasu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym”. Wynika to z dopuszczalności dopełnienia dyżurem medycznym czasu pracy lekarza do obowiązującej go przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy. Nie istnieje też problem nabycia prawa do wynagrodzenia „za czas nieprzepracowany w nominalnym czasie pracy” wskutek dyżuru.

Tak czy owak – zawsze Nowak

Jak się mówiło w głębokim PRL-u: „Tak czy owak – zawsze Nowak”, czyli będzie tak, jak ma być, bez względu na to, co się dzieje wokół. Uchwała siódemki też jest taka, jaka musiała być. Rozstrzygnięcie spornych kwestii na szczęście nie doprowadziło do rozbicia kasy ochrony zdrowia. Mniejsza więc o to, że przyjęta ostatecznie argumentacja nie wydaje się klarowna, co nawiasem mówiąc w wyrokach dotyczących dyżurów lekarskich nie jest niczym nowym. Pół wieku temu ówczesny SN wymyślił z tego samego powodu, że dyżur to nie praca, lecz czuwanie. Bodaj ćwierć wieku temu honorarium za dyżury nie uwzględniano przy ustalaniu wynagrodzenia za urlop wypoczynkowy. Także najnowszy wyrok sprawia, że regularnie dyżurujący lekarz zarobi mniej, niż się spodziewał. No cóż, nie pierwszyzna to.

Wszelako nalepiej byłoby, gdyby to nie sądy musiały brać pod uwagę aspekt finansowy rozstrzyganej sprawy, lecz zawczasu ci, którzy tworzą prawo.

Następny artykuł:

Pytanie prawne