Co znajdziesz w artykule?
Nie jesteś bezbronny
Ważna jest świadomość, że lekarz nie jest bezbronny w sytuacji, gdy pada ofiarą nagrywania przez pacjenta. Nagrywanie lekarza przez pacjenta stanowi wyraźną demonstrację braku zaufania, co zgodnie z treścią ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, a także z Kodeksem Etyki Lekarskiej upoważnia lekarza do odmowy lub odstąpienia od leczenia.
Spis treści
Iwona C., lekarz pediatra z wieloletnim stażem – najwięcej niezdrowych emocji, które nie pozwalały uwolnić się jej od myśli o pracy nawet w wolnym czasie, generowali opiekunowie małych pacjentów.
Typowy obraz problemowej wizyty lekarskiej wyglądał następująco – do gabinetu wchodzi matka z chorym dzieckiem. Nie pozwalając na spokojne przeprowadzenie badania, od progu narzuca styl i kierunek rozmowy, oznajmiając, co dolega jej dziecku. Podjęta przez lekarkę próba zebrania szczegółowego wywiadu,
przeprowadzenia badania spotyka się zazwyczaj wręcz z alergiczną reakcją: „Przecież wiem, co dolega mojemu dziecku, szkoda czasu na badania, a w ogóle to się spieszymy, proszę wystawić receptę”. Zdarzyło się kiedyś, że ojciec dziecka po przyjściu do gabinetu z rozbrajającą szczerością obwieścił rozpoznanie choroby, pokazując jako dowód smartfon, na którym wgrany był program „rozpoznający” schorzenia na podstawie wpisanych objawów.
Manipulacja
Pewnego jesiennego dnia do lekarki zgłosiła się matka ze swoją kilkuletnią córką, która – jak utrzymywała matka – była tak chora, że musiała znaleźć się natychmiast w szpitalu. Iwona C. po zbadaniu dziecka stwierdziła, że cierpi ono na przeziębienie. Szpital jest w tym wypadku niepotrzebny, a nawet niewskazany, wystarczy, jeśli dziecko będzie przebywać w domu i zażywać przepisane leki.
Diagnoza rozwścieczyła matkę. Odbyła się mało przyjemna rozmowa, w której podniesionym głosem kobieta wyraziła opinię, oczywiście negatywną, o kompetencjach pani doktor, a zakończywszy swój monolog dającym do myślenia: „Ja panią jeszcze załatwię”, wyszła z gabinetu, trzaskając drzwiami.
Lekarka była roztrzęsiona, dlatego aby się uspokoić, postanowiła przez chwilę nie przyjmować następnych pacjentów. Po kilku minutach matka dziewczynki znowu wtargnęła do gabinetu i kłaniając się od progu, powiedziała grzecznie: „Dzień dobry”. Iwona C., myśląc, że oto rozpoczął się właśnie kolejny akt żenującego spektaklu, wykrzyczała (nerwy miała napięte już do granic wytrzymałości): „Proszę stąd iść, nie przyjmę pani, dziecko nie nadaje się do szpitala…!”.
Matka dziecka: „Może pani doktor chociaż je zbada?”.
Pani Iwona: „Nie ma takiej potrzeby” (dziecko było już zbadane wcześniej).
Na tym ta druga, dziwna wizyta się zakończyła. Kilka dni później okazało się, jaki był powód powtórnego wejścia matki do gabinetu. Kiedy weszła drugi raz do gabinetu, kilka chwil po swojej pierwszej wizycie, emocje lekarki sięgały zenitu. Nie panowała nad tonem, krzyczała, że dziecko nie musi być hospitalizowane i nie będzie go badać. Matka znakomicie wiedziała, że taka właśnie będzie reakcja lekarki, w związku z czym miała włączony dyktafon w telefonie. Przysłowiowy hak na lekarza był zatem gotowy.
Zwróćmy uwagę na to, co się nagrało: grzeczny głos matki dziecka proszący o skierowanie do szpitala, prośba o przeprowadzenie „chociaż” badania dziewczynki oraz krzyk lekarki, że dziecka nie zbada, a szpital jest niepotrzebny.
Mamy do czynienia z klasyczną manipulacją. Pacjent lub towarzysząca mu osoba najpierw wyprowadza lekarza z równowagi, następnie wychodzi z gabinetu, aby za sekundę wejść ponownie i odtwarzać niczym profesjonalny aktor rolę grzecznego człowieka proszącego o pomoc, jednocześnie licząc, że lekarz jest na tyle zdenerwowany, iż wykrzyczy kilka nieprzyjaznych słów. A wszystko się nagrywa.
Czy można nagrywać i co można z takim nagraniem zrobić?
Dotykamy w tym miejscu niezwykle istotnych i zarazem kontrowersyjnych problemów:
1. Czy pacjent może nagrywać z ukrycia swoją wizytę u lekarza?
2. Czy takie nagranie może stanowić dowód w sprawie sądowej przeciwko lekarzowi?
3. Co w sytuacji, gdy pacjent rozpowszechni nagranie w internecie?
Najprościej odpowiedzieć na pytanie 1. Zasada jest następująca – możemy nagrywać rozmowę, jeśli w niej uczestniczymy. Nie musimy dysponować w tym zakresie zgodą pozostałych rozmówców, tak więc pacjent nagrywający swoją wizytę u lekarza nie łamie prawa – niezależnie od tego, czy lekarz o tym nagrywaniu wie, czy też nie. Problem zaczyna się, gdy pacjent postanowi nagranie wykorzystać. W sytuacji, gdy wykonany podstępnie zapis rozmowy z lekarzem zostanie udostępniony publicznie, np. w internecie, przysługiwać mu będzie wówczas roszczenie z tytułu naruszenia dóbr osobistych (ochrona wizerunku).
Nagranie z rozmowy jako dowód przed sądem
Większy problem stanowi wykorzystanie zarejestrowanego z ukrycia nagrania podczas ewentualnej sprawy sądowej. Zasadnicze pytanie brzmi: czy sąd dopuści dowód z nagrania zarejestrowanego bez wiedzy i zgody osoby nagrywanej?
Mierząc się z tym problemem, sądy wskazywały początkowo na niedopuszczalność uznania dowodu z potajemnego nagrania, gdyż został on pozyskany w sposób podstępny, mógł zatem zostać zmanipulowany, co w swojej istocie narusza konstytucyjnie zagwarantowane prawo do swobody i ochrony komunikowania się.
Przeważa jednak stanowisko, wyrażone m.in. w wyroku Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2003 roku (IV CKN 94/01), że nie ma zasadniczych powodów do całkowitej dyskwalifikacji dowodu z nagrań rozmów, nawet jeśli dokonywano ich bez wiedzy jednego z rozmówców. Może bowiem się zdarzyć, że potrzeba ochrony uzasadnionego interesu strony, która nagrywa, jest silniejsza niż prawo do ochrony nagrywanego. Zwraca się także uwagę, że w takiej sytuacji dochodzi do konfliktu pomiędzy wartościami konstytucyjnie chronionymi, to jest prawem do sprawiedliwego, czyli także zgodnego z prawdą, rozpatrzenia sprawy przez sąd a prawem do wolności i ochrony komunikowania się. Dlatego decyzja o dopuszczeniu dowodu uzyskanego „sprzecznie z prawem” powinna uwzględniać szczególne okoliczności konkretnej sprawy, które w jednym przypadku mogą usprawiedliwiać danie pierwszeństwa dążeniu do rozpatrzenia sprawy zgodnie z prawdą materialną, a w innym danie pierwszeństwa prawu do ochrony tajemnicy komunikowania się.
W tym miejscu należy wskazać na wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. Uznał on, iż osobie, która – sama będąc uczestnikiem rozmowy – nagrywa wypowiedzi uczestniczących w tym zdarzeniu osób, nie można postawić zarzutu, że jej działanie jest sprzeczne z prawem, a co najwyżej dobrymi obyczajami.
Protestujmy przeciwko dopuszczeniu dowodu z nagrania
Mając na uwadze dominującą linię w orzecznictwie sądowym, musimy być przygotowani, iż w większości sytuacji sądy będą dopuszczały dowody z nagrań zarejestrowanych potajemnie przez pacjentów. Ważne jest, abyśmy w takich sytuacjach nie pozostawali bierni i złożyli zastrzeżenia dotyczące dopuszczenia takiego dowodu – co później będzie mieć znaczenie w kontekście ewentualnego zaskarżenia zapadłego w sprawie orzeczenia.
Jako uzasadnienie takich zastrzeżeń wskazać można, iż dopuszczenie dowodu z potajemnego nagrania:
- jest sprzeczne z art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności – prawo do rzetelnego procesu, co gwarantuje także art. 45 Konstytucji RP. Nie można mówić o rzetelnym procesie w sytuacji, gdy (szczególnie główne) dowody zostały zebrane w sposób podstępny;
- jest sprzeczne z art. 49 Konstytucji RP (swoboda komunikowania się);
- narusza dobra osobiste osób nagrywanych – art. 23 Kodeksu cywilnego;
- narusza zasady współżycia społecznego – art. 5 k.c.;
- nagrana rozmowa mogła zostać zmanipulowana.
Możemy także zwrócić się do sądu o dopuszczenie dowodu w postaci ekspertyzy technicznej, która będzie miała na celu zbadanie integralności nagrania – czy nie zostało pocięte, a kolejne wypowiadane kwestie nie zostały wklejone w odpowiednie miejsca.
Nagrywanie jako brak zaufania do lekarza
Należy także pamiętać, że w sytuacji, gdy pacjent nagrywa przebieg wizyty (mniej lub bardziej ostentacyjnie), mamy prawo odmówić bądź odstąpić od jego leczenia. Nagrywanie takie stanowi jaskrawy przejaw braku zaufania, które jest przecież konieczne, aby można było mówić o powodzeniu leczenia.
Odmawiając lub odstępując od leczenia, pamiętajmy o obowiązkach nałożonych przez ustawę o zawodach lekarza i lekarza dentysty (art. 38 i nast.): dostatecznie wczesne uprzedzenie pacjenta, wskazanie realnej możliwości uzyskania świadczenia w innym miejscu, odnotowanie tego faktu w dokumentacji medycznej, a jeśli jesteśmy zatrudnieni na umowę o pracę lub wykonujemy zawód w ramach służby – konieczna jest także uprzednia zgoda przełożonego (zadbajmy o to, aby była wyrażona na piśmie).
Pamiętajmy także, iż nie możemy odmówić lub odstąpić od leczenia w przypadkach niecierpiących zwłoki i wówczas, gdy nasze odstąpienie lub odmowa leczenia może wywołać niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia dla pacjenta.
Podsumowanie
1. Bądźmy świadomi, że pacjent, nagrywając z ukrycia rozmowę z lekarzem, nie popełnia czynu zabronionego.
2. Jeśli jednak nagranie to upubliczni (wstawiając np. na YouTube), wówczas możemy wystąpić z pozwem z tytułu naruszenia dóbr osobistych (ochrona wizerunku).
3. Nagranie rozmowy może zostać dopuszczone jako dowód w sądzie, ale wówczas pamiętajmy, aby zaprotestować przeciwko dopuszczeniu takiego dowodu, prezentując wskazaną już wcześniej argumentację.
Następny artykuł: