Lekarze nie tylko kierują chorych na badania i do specjalistów, ale sami również bywają pacjentami. Czy nadszedł czas, by medyków objąć szczególnymi uprawnieniami?
XVII Krajowy Zjazd Lekarzy przyjął 22 maja w Jachrance uchwałę zobowiązującą Naczelną Radę Lekarską do podjęcia działań na rzecz przyznania lekarzom i lekarzom dentystom prawa do korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych poza kolejnością. Szczególny nacisk położono na lekarzy seniorów. Samorząd lekarski ma przygotować stanowisko w tej sprawie, opracować propozycje zmian ustawowych oraz wystąpić do ministra zdrowia i innych organów państwa.
Kto dziś może korzystać z leczenia poza kolejnością?
Prawo do świadczeń poza kolejnością funkcjonuje od lat i dotyczy wybranych grup pacjentów. Zgodnie z art. 47c ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, z takiego przywileju mogą korzystać m.in. kobiety w ciąży, osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, zasłużeni honorowi dawcy krwi i dawcy przeszczepu, kombatanci, inwalidzi wojenni, działacze opozycji antykomunistycznej oraz niektórzy weterani.
Zasadą pozostaje jednak udzielanie świadczeń według kolejności zgłoszeń i prowadzenie list oczekujących. Dopiero szczególne uprawnienia pozwalają na pominięcie kolejki. W przypadku porad specjalistycznych świadczeniodawca powinien przyjąć takiego pacjenta w dniu zgłoszenia, a jeśli nie jest to możliwe – wyznaczyć termin poza kolejnością wynikającą z listy oczekujących.
Lekarze i lekarze dentyści nie znajdują się obecnie w katalogu grup uprzywilejowanych. Oznacza to, że na badania muszą czekać w wielomiesięcznych kolejkach.
Dbając o innych, zaniedbują siebie
Choć uchwała nie zawiera rozbudowanego uzasadnienia, problem jest od lat podnoszony w środowisku medycznym. Lekarze należą do grup zawodowych, które często odkładają własną diagnostykę i leczenie na później. Regularności nie sprzyjają ich wielogodzinna praca, dyżury oraz niedobór kadr.
Problem dotyka szczególnie seniorów, którzy po zakończeniu aktywności zawodowej stają się zwykłymi pacjentami systemu i muszą mierzyć się z kolejkami.
Zwolennicy zmian argumentują, że szybki dostęp lekarzy do diagnostyki i leczenia może mieć również wymiar systemowy. Im szybciej lekarz wróci do zdrowia, tym potencjalnie większa będzie jego dostępność dla pacjentów, a tym samym krótsza kolejka do świadczeń.
Czy pomysł ma szanse na realizację?
Wprowadzenie zmiany wymaga jednak nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, a więc rozszerzenie katalogu osób wymienionych w art. 47c.
Nie brakuje też pytań o społeczną akceptację takiego rozwiązania. Każde rozszerzenie grup uprawnionych do korzystania ze świadczeń poza kolejnością oznacza bowiem większą liczbę osób korzystających z przywileju, co może budzić obawy innych pacjentów oczekujących na wizyty i zabiegi.