Naczelna Izba Lekarska zaostrza stanowisko wobec sposobu nadzorowania kształcenia medycznego w Polsce. W przyjętym 8 czerwca stanowisku Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej domaga się wymiany całego składu Polskiej Komisji Akredytacyjnej (PKA) oraz ponownej akredytacji wszystkich uczelni medycznych, ze szczególnym uwzględnieniem tych, które uzyskały uprawnienia do prowadzenia kierunków lekarskich w ostatnich latach.
To reakcja na ujawnione przez media informacje o śledztwie dotyczącym korupcji w Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Według ustaleń prokuratury osoby związane z PKA miały przyjmować korzyści majątkowe w zamian za pomoc w uzyskiwaniu pozytywnych opinii niezbędnych do uruchamiania nowych kierunków studiów.
Stawką bezpieczeństwo pacjentów
W stanowisku Prezydium NRL podkreśla, że doniesienia o możliwym łapownictwie podważają zaufanie do procesu weryfikacji uczelni kształcących lekarzy i lekarzy dentystów.
– „Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej domaga się wymiany całego składu Polskiej Komisji Akredytacyjnej i dokonania ponownej akredytacji wszystkich uczelni medycznych, zwłaszcza tych nowootwartych” – napisano w dokumencie.
Samorząd lekarski przypomina, że od lat krytykował politykę szybkiego zwiększania liczby kierunków lekarskich oraz obniżania wymagań stawianych uczelniom ubiegającym się o zgodę na ich prowadzenie. Zdaniem NIL gwałtowny wzrost liczby szkół prowadzących kształcenie medyczne powinien być ściśle powiązany z oceną jakości kadry dydaktycznej, zaplecza naukowego i infrastruktury.
W stanowisku podkreślono, że kompetencje zdobywane podczas studiów medycznych mają bezpośredni wpływ na jakość leczenia pacjentów oraz funkcjonowanie całego systemu ochrony zdrowia. – „Lekarze muszą być kształceni z zachowaniem najwyższych standardów” – zaznacza Prezydium NRL.
Afera w Polskiej Komisji Akredytacyjnej
Stanowisko samorządu lekarskiego pojawiło się kilka dni po publikacji „Gazety Wyborczej”, która opisała ustalenia prokuratury dotyczące jednego z głównych wątków śledztwa wokół Collegium Humanum.
Jak wynika z aktu oskarżenia, do którego dotarli dziennikarze, centralną postacią sprawy ma być były dyrektor biura PKA Artur G. Prokuratura zarzuca mu przyjmowanie korzyści majątkowych od przedstawicieli uczelni prywatnych w zamian za pomoc przy uzyskiwaniu pozytywnych opinii dotyczących uruchamiania nowych kierunków studiów.
Według śledczych w proceder zaangażowany miał być również duchowny pełniący rolę pośrednika. W akcie oskarżenia pojawiają się opisy spotkań z przedstawicielami uczelni oraz przekazywania pieniędzy w związku z procesami akredytacyjnymi.
Prokuratura twierdzi, że od jednego z rektorów Artur G. miał zażądać co najmniej 946 tys. zł łapówek. W innym przypadku właściciele uczelni mieli przekazać łącznie setki tysięcy złotych w zamian za pomoc przy uzyskiwaniu korzystnych opinii dotyczących nowych kierunków.
Szczególnie niepokojące są dla środowiska akademickiego opisy wizytacji uczelni zawarte w materiałach śledczych. Jeden ze świadków relacjonował, że podczas kontroli wizytatorzy nie żądali dokumentów, a część spotkania miała charakter towarzyski.
Jaką rolę odgrywa PKA?
Polska Komisja Akredytacyjna jest kluczową instytucją odpowiedzialną za ocenę jakości kształcenia w szkolnictwie wyższym. Opiniuje m.in. wnioski dotyczące uruchamiania nowych kierunków studiów oraz ocenia, czy uczelnie spełniają warunki niezbędne do prowadzenia kształcenia.
Formalnie ostateczne decyzje należą do ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego, jednak w praktyce opinie PKA mają zasadnicze znaczenie dla losów składanych wniosków.
Dlatego informacje o możliwych nieprawidłowościach wywołały szczególne zaniepokojenie w środowisku lekarskim. Jeśli zarzuty potwierdzą się przed sądem, powstanie pytanie nie tylko o odpowiedzialność konkretnych osób, ale także o wiarygodność procedur, na podstawie których część uczelni uzyskała zgodę na prowadzenie kształcenia.
NIL chce ponownej weryfikacji
W ocenie Prezydium NRL skala wątpliwości jest na tyle duża, że dla przywrócenia wiarygodności procesu akredytacji konieczne są zdecydowane kroki. Samorząd uważa, że jeśli choć część opinii mogła zostać wydana „nie w oparciu o rzetelną weryfikację wymogów, ale w zamian za łapówkę”, państwo powinno ponownie sprawdzić warunki prowadzenia kształcenia lekarzy na wszystkich uczelniach.
To najdalej idący postulat środowiska lekarskiego od czasu rozpoczęcia dyskusji o rozwoju nowych kierunków medycznych. Jego realizacja oznaczałaby szeroki audyt uczelni oraz ponowną ocenę spełniania standardów kształcenia.
Źródło: NIL.org.pl, warszawa.wyborcza.pl