Oddziały chirurgii ogólnej mogą dziś rozliczać około 230 grup świadczeń. Wśród nich są jednak procedury, które wykraczają poza podstawowy profil tej specjalności – m.in. niektóre zabiegi ortopedyczne, neurochirurgiczne, urologiczne czy bronchoskopie. NFZ chce to zmienić. Zgodnie z projektem zarządzenia wybrane świadczenia będą mogły być finansowane wyłącznie w oddziałach właściwych dla danej specjalności.
Specjalista na operacjach gościnnie
Fundusz uzasadnia zmianę przede wszystkim bezpieczeństwem pacjentów. W komunikacie zwraca uwagę na sytuacje, w których lekarz specjalista przyjeżdża do szpitala tylko na zaplanowane zabiegi. Po operacji opuszcza placówkę, a dalszą opiekę nad pacjentem przejmuje zespół, który nie uczestniczył w zabiegu.
– Chirurgia powinna być realizowana w oddziałach chirurgicznych. Stawiamy bezpieczeństwo pacjentów na pierwszym miejscu – mówi cytowany w komunikacie Filip Nowak, prezes NFZ. Jak dodaje, nad proponowanymi rozwiązaniami Fundusz pracował przez około dwa lata wspólnie z ekspertami z zakresu chirurgii ogólnej, ortopedii i traumatologii narządu ruchu, neurochirurgii oraz urologii.
Oznacza to, że pacjent ma być leczony w miejscu, w którym przez cały czas hospitalizacji dostępny jest odpowiednio przygotowany zespół, zarówno podczas operacji, jak również po niej.
Jakie zabiegi znikną?
Projekt dotyczy m.in. następujących zabiegów:
- artroskopie i zabiegi rekonstrukcyjne z użyciem implantów mocujących,
- zabiegi dotyczące kończyny dolnej,
- operacje kręgosłupa,
- zabiegi urologiczne dotyczące m.in. moczowodu i pęcherza moczowego,
- świadczenia z zakresu bronchoskopii.
Po zmianach świadczenia te mają być realizowane i finansowane odpowiednio w oddziałach ortopedycznych, neurochirurgicznych, urologicznych czy pulmonologicznych.
– Dla pacjentów będzie to jasna informacja, gdzie dana procedura lub zabieg mogą zostać wykonane – wskazuje Anna Skowrońska, zastępca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej w Centrali NFZ.
Leczenie powikłań
NFZ podkreśla, że oddział wykonujący specjalistyczny zabieg powinien mieć odpowiednio wyszkoloną kadrę, dostęp do lekarzy danej specjalności, specjalistyczny sprzęt i zaplecze diagnostyczne, a także możliwość leczenia ewentualnych powikłań.
– Zawsze zadaję sobie pytanie: gdzie sam poszedłbym się operować? Nie wybrałbym placówki, w której chirurg pojawia się raz w tygodniu – mówi prof. Wiesław Tarnowski, prezes Towarzystwa Chirurgów Polskich. Jego zdaniem specjalista powinien być dostępny na co dzień w szpitalu, w którym wykonywany jest zabieg.
Podobny argument przedstawia prof. Jarosław Czubak, konsultant krajowy w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu. Zwraca uwagę, że w przypadku części operacji ortopedycznych efekt leczenia powinien być oceniany nie po kilku miesiącach, ale w perspektywie wielu lat. Znaczenie ma więc nie tylko sam zabieg, lecz także kwalifikacja pacjenta, diagnostyka i opieka pooperacyjna.
Nie będzie mniej zabiegów
Zmiana zasad finansowania ma nie zmniejszyć dostępu do tych świadczeń. Według analiz NFZ procedury objęte zmianą stanowią około 10 proc. świadczeń wykonywanych obecnie na oddziałach chirurgii ogólnej.
Fundusz zaznacza jednak, że sytuacja poszczególnych szpitali jest bardzo różna. Są placówki, które w ogóle nie wykonują tego typu procedur, ale są też takie, w których świadczenia spoza podstawowego profilu chirurgii ogólnej odpowiadają za ponad połowę wszystkich realizowanych procedur.
Pacjenci mają być kierowani do oddziałów właściwych dla danego rodzaju leczenia. NFZ zapowiada, że będzie monitorował przepływ pacjentów i sprawdzał, które placówki przejmują realizację świadczeń. W uzasadnionych przypadkach możliwe ma być również wzmocnienie umów ze szpitalami specjalistycznymi.
Projekt nie przewiduje automatycznego zmniejszenia ryczałtu szpitalom, które przestaną wykonywać wskazane procedury. NFZ argumentuje, że dzięki zmianom oddziały chirurgii ogólnej będą mogły skupić się na świadczeniach odpowiadających ich podstawowemu profilowi, m.in. operacjach przepuklin, żylaków czy pęcherzyka żółciowego.
"Zabiegi walizkowe" będą przeszłością
NFZ chce w ten sposób ograniczyć także zjawisko określane jako „zabiegi walizkowe”. Chodzi o sytuacje, gdy lekarz przyjeżdża do szpitala tylko w określonym dniu, wykonuje serię operacji, a następnie wraca do placówki, w której pracuje na co dzień.
– Tak zwane „zabiegi walizkowe”, gdy lekarz przyjeżdża do konkretnego szpitala tylko po to, żeby wykonać serię operacji, nie mają nic wspólnego z bezpieczeństwem pacjenta – ocenia Jakub Szulc, zastępca prezesa NFZ.
Projekt przewiduje również zmianę korzystną dla chirurgii ogólnej. NFZ proponuje zwiększenie o 40 proc. finansowania jednoczasowego leczenia obustronnej przepukliny pachwinowej. W przypadku pacjenta z przepukliną po obu stronach wykonanie jednego zabiegu zamiast dwóch odrębnych hospitalizacji oznacza jedną operację i jedną rekonwalescencję. Fundusz wskazuje, że rozwiązanie może jednocześnie ograniczyć liczbę hospitalizacji i lepiej wykorzystać zasoby szpitali.
Zmiany od października
Nowe zasady miałyby zacząć obowiązywać 1 października 2026 r. NFZ tłumaczy, że termin ma pozwolić szpitalom na dokończenie leczenia pacjentów już zakwalifikowanych do zabiegów oraz przygotowanie nowych zasad kierowania chorych.
Projekt zarządzenia był przedmiotem konsultacji społecznych, które zakończyły się 14 sierpnia 2026 r. Ostateczny kształt regulacji może więc jeszcze ulec zmianie.
NFZ podkreśla, że proponowane rozwiązania mają być elementem szerszych zmian w organizacji leczenia szpitalnego: koncentracji świadczeń specjalistycznych, uporządkowania profili oddziałów i – przede wszystkim – zapewnienia pacjentowi odpowiedniego zaplecza nie tylko podczas operacji, ale przez cały okres hospitalizacji.
Źródło: NFZ.gov.pl