Resort zdrowia wyjaśnia, czy przepisy w wystarczający sposób nakładają na szpitale obowiązek zapewnienia niezwłocznego transportu pacjentów wymagających leczenia w innym ośrodku.

Po śmierci 30-letniej pacjentki w Świdnicy i zakończonej kontroli NFZ wydawało się, że sprawa doprowadzi do zmian w organizacji transportu między szpitalami pacjentów w stanach nagłych. Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na interpelację poselską pokazuje jednak, że resort nie planuje wprowadzenia minimalnych standardów czasu transportu ani limitów dotyczących odległości firm świadczących takie usługi. Jednocześnie ministerstwo przyznaje, że nie dysponuje danymi o liczbie zgonów związanych z opóźnieniami transportu ani o skali nieprawidłowości w rozliczaniu pacjentów pomiędzy oddziałami. 

Debata po tragedii 

Przypomnijmy: pacjentka straciła przytomność w domu w marcu 2025 r. Zespół Ratownictwa Medycznego przewiózł ją do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Regionalnego Szpitala Specjalistycznego „Latawiec” w Świdnicy. Badanie tomografii komputerowej wykazało udar krwotoczny wymagający pilnego leczenia neurochirurgicznego. 

Szpital nie dysponował oddziałem neurochirurgii. Konieczne więc było zorganizowanie transportu do ośrodka specjalistycznego. Według relacji rodziny i późniejszych ustaleń kontroli NFZ, pacjentka przez wiele godzin oczekiwała na karetkę. Ostatecznie została przewieziona najpierw do Wałbrzycha, a następnie do Wrocławia. Kobiety nie udało się uratować. 

Już wiosną 2025 r. Prokuratura Rejonowa w Świdnicy wszczęła śledztwo w sprawie narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia poprzez zaniechanie niezwłocznego transportu do właściwej placówki. 

Kontrola NFZ

Po zakończeniu kontroli Narodowy Fundusz Zdrowia w lutym 2026 r. uznał, że doszło do poważnych nieprawidłowości w organizacji transportu pacjentki znajdującej się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i nałożył na szpital karę w wysokości 537 tys. zł. 

Z odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia na interpelację posła Janusza Cieszyńskiego wynika, że zalecenia pokontrolne NFZ zobowiązały szpital do zapewnienia transportu sanitarnego gwarantującego najkrótszy czas przewozu odpowiedni do stanu zdrowia pacjenta, a także prawidłowego kwalifikowania pacjentów pozostających w SOR do dalszego leczenia. 

Według ustaleń kontroli, której wyniki przytoczył resort w swojej odpowiedzi, NFZ wskazał liczne błędy. Umowa zawarta przez szpital z firmą świadczącą transport sanitarny nie gwarantowała możliwości pilnego przewozu pacjentki karetką typu S. Szpital nie zapewnił transportu w odpowiednim czasie, mimo że miał możliwość zorganizowania go poprzez innego wykonawcę. Ponadto transport między szpitalami odbył się bez obecności lekarza. Co więcej uzgodnienia dotyczące przyjęcia chorej do szpitala w Wałbrzychu przeprowadzono nieprawidłowo, czego skutkiem było bezzasadne przewiezienie pacjentki do tej placówki i konieczność kolejnego transportu do Wrocławia. 

To oznacza, że – w ocenie NFZ – problem dotyczył nie tylko oczekiwania na karetkę, ale również sposobu organizacji leczenia i transportu. 

Szpital nie zgadza się z oceną NFZ 

Dyrekcja SPZOZ w Świdnicy od początku kwestionowała ustalenia kontroli. 

Po ogłoszeniu wyników dyrektor placówki zapowiedział skierowanie sprawy do sądu, argumentując, że lekarze wykorzystali wszystkie dostępne możliwości, aby jak najszybciej przekazać pacjentkę do ośrodka specjalistycznego. Władze szpitala podnosiły również, że już sam wybór miejsca pierwszego transportu przez ZRM – do szpitala bez neurochirurgii – wpłynął na opóźnienie leczenia. 

Interpelacja poselska 

Poseł Cieszyński, który skierował do Ministerstwa Zdrowia interpelację dotyczącą organizacji transportu sanitarnego pacjentów w stanach zagrożenia życia, spytał czy ministerstwo planuje wprowadzenie minimalnych standardów czasu transportu międzyszpitalnego. Ponadto chciał wiedzieć, czy powinny istnieć ograniczenia dotyczące odległości firmy świadczącej transport od szpitala, czy lekarze SOR powinni mieć obowiązkowy algorytm rozważania użycia Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ile przypadków fikcyjnego przenoszenia pacjentów między oddziałami wykrył NFZ oraz ile zgonów i ciężkich zdarzeń niepożądanych w Polsce wiązało się z opóźnieniami transportu między szpitalami. 

Ministerstwo odpowiada posłowi 

Czy po tragedii w Świdnicy resort zamierza wprowadzić minimalne standardy czasu transportu między szpitalami pacjentów w stanie zagrożenia życia lub ograniczyć możliwość zawierania umów z podmiotami oddalonymi o kilkadziesiąt kilometrów od szpitala? 

Odpowiedź brzmi: nie. Ministerstwo wskazuje, że obecne przepisy dotyczące Państwowego Ratownictwa Medycznego regulują wyłącznie czas dotarcia zespołu ratownictwa medycznego do miejsca zdarzenia. Są to jednak – jak podkreślono – przepisy odnoszące się do zupełnie innej sytuacji niż transport pacjenta pomiędzy szpitalami. 

„Regulacja określa niezbędne parametry czasu dotarcia zespołu do miejsca zdarzenia, co stanowi zagadnienie odmienne od czasu dojazdu do innego podmiotu leczniczego.” 

Resort nie przygotowuje nowych przepisów określających maksymalny czas oczekiwania na transport międzyszpitalny ani minimalnych wymagań dotyczących organizacji takich przewozów. 

Oznacza to, że po sprawie ze Świdnicy nadal nie istnieją ogólnopolskie standardy określające, jak szybko powinien zostać zrealizowany transport chorego wymagającego pilnego przekazania do innego szpitala. 

To obowiązek szpitala 

Resort przypomina natomiast, że przepisy już dziś nakładają na szpital obowiązek zapewnienia niezwłocznego transportu pacjenta znajdującego się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. 

Ministerstwo powołuje się na art. 33 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, zgodnie z którym szpital posiadający SOR ma obowiązek zapewnić transport pacjenta do placówki dysponującej odpowiednimi możliwościami leczenia. 

Jednocześnie przypomina, że lekarz dyżurny SOR może wystawić zlecenie na lotniczy transport sanitarny. Choć poseł pytał o algorytm nakazujący wezwanie LPR u pacjentów z udarem, takiej zapowiedzi jednak nie ma. 

Resort wskazał jedynie istniejące przepisy oraz obowiązujące „Dobre Praktyki postępowania dyspozytorów medycznych i zespołów ratownictwa medycznego z pacjentem z podejrzeniem udaru mózgu”, opracowanych wspólnie z konsultantami krajowymi. Dokument opisuje sposób współpracy zespołów ratownictwa medycznego, dyspozytorów i oddziałów udarowych, jednak nie stanowi nowego obowiązkowego algorytmu dla lekarzy SOR. 

Wybór środka transportu decyzją lekarza 

W końcowej części odpowiedzi ministerstwo przypomina również, że pacjentowi przysługuje transport sanitarny – w tym lotniczy – jeżeli wymaga natychmiastowego leczenia lub zachowania ciągłości terapii. 

Jednocześnie podkreśla, że: 

„Wybór środka transportu zależy od lekarza prowadzącego.” 

Interpelacja przyniosła również nowe informacje dotyczące organizacji transportu w świdnickim szpitalu. 

Ministerstwo ujawniło też, że umowę z firmą świadczącą transport sanitarny podpisano 3 lutego 2025 r. na okres dwóch lat. Zgodnie z jej zapisami przewidywany czas oczekiwania na karetkę w trybie pilnym nie powinien przekraczać 30 minut. 

Jednocześnie resort przyznał, że: 

„Narodowy Fundusz Zdrowia nie kontrolował realizacji ww. umowy przed marcem 2025 r.” 

Pytania bez odpowiedzi 

Poseł pytał również o skalę problemu: ile przypadków fikcyjnego przenoszenia pacjentów pomiędzy oddziałami dla celów rozliczeniowych wykrył NFZ w latach 2023–2025, a także ile zgonów lub ciężkich zdarzeń niepożądanych pozostawało w związku z opóźnieniami transportu międzyszpitalnego. 

Odpowiedź w obu przypadkach była podobna. Ministerstwo przyznało, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie dysponuje takimi danymi.

W odniesieniu do pierwszego pytania wyjaśniono, że standardowe kontrole SOR obejmują przede wszystkim dokumentację oddziału ratunkowego. Przypadek ze Świdnicy był wyjątkiem – kontrolerzy przeanalizowali również dokumentację oddziału neurochirurgii, co umożliwiło ocenę prawidłowości rozliczenia świadczeń. 

Nie oznacza to, że podobne sytuacje nie występują, lecz że Fundusz nie prowadzi zbiorczych danych pozwalających określić ich skalę. 

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku zgonów związanych z opóźnieniami transportu. Ministerstwo nie przedstawiło żadnych statystyk, ponieważ – jak wskazano – NFZ takich informacji nie posiada. 

Rozbieżności między oceną wojewody i NFZ 

Autor interpelacji zwrócił również uwagę na rozbieżność pomiędzy wcześniejszym stanowiskiem służb wojewody dolnośląskiego a ustaleniami kontroli NFZ. 

Ministerstwo wyjaśniło, że w toku postępowania analizowano wcześniejsze wystąpienie pokontrolne wojewody, jednak nie wpłynęło ono na zmianę ustaleń Funduszu.

Jak napisano w odpowiedzi: 

„Analiza tego wystąpienia nie zdeterminowała zmiany ustaleń stanu faktycznego, którego dokonał Fundusz i tym samym kierunków przyjętych ocen.” 

Oznacza to, że Ministerstwo Zdrowia nie zakwestionowało ustaleń kontroli NFZ, mimo wcześniejszych odmiennych ocen przedstawionych przez administrację wojewódzką.

Źródło: sejm.gov.pl