Kraj

Kariera w powiatowym ZOZ

Agnieszka Kasperska

Psychiatrzy, lekarze medycyny rodzinnej, interniści i anestezjolodzy – lekarze tych specjalizacji oraz chętni do specjalizowania się w tych dziedzinach są poszukiwani przez SPZOZ w Łukowie. Miejscowych brak, więc dużą część załogi stanowią lekarze dojeżdżający nie tylko z Lublina, ale nawet z Warszawy i z Łodzi.

– Jesteśmy chyba jedyną taką placówką w kraju. Dojeżdżający stanowią ponad 70 proc. lekarzy pracujących w ramach nocnej i świątecznej opieki oraz w mniejszym odsetku w podlegających nam POZ – mówi Mariusz Furlepa, dyrektor ds. lecznictwa SPZOZ w Łukowie.

Jak to możliwe, że odległość nie stanowi istotnej przeszkody?

– Staramy się zapewnić jak najlepsze warunki pracy. Czy zatrudniamy na kontrakt, czy na etat, jest kwestią zwykłego ludzkiego dogadania się. To samo dotyczy czasu pracy. Uwzględniając potrzeby lekarzy dojeżdżających, dostosowujemy grafik w zależności od ich potrzeb i np. kumulujemy ich pracę w bloku kilku dni. Jesteśmy pod tym względem bardzo elastyczni i chętnie dostosowujemy się do indywidualnej sytuacji – mówi Mariusz Furlepa.

Stawki godzinowe są większe niż w dużych ośrodkach klinicznych. Do tego dochodzi specyfika małego miasta. Mimo że chorych zgłasza się dużo, to jednak mniej niż w metropoliach. – Bardzo ważne jest też inwestowanie w ludzi. Mały, leżący na uboczu szpital nie ściągnie dobrych pracowników, jeśli nie przygotuje im odpowiednich warunków pracy. Stąd nasza troska o zakup coraz to nowszego i lepszego sprzętu medycznego. Szpital ma też kilka dość istotnych certyfikatów jakości – dodaje Mariusz Furlepa.

Łukowski szpital stara się nie zapominać o wyznaczaniu ścieżki zawodowej lekarzy. Dyrektor Furlepa mówi, że kiedyś większość lekarzy chciała pracować w klinikach, żeby móc zdobywać kolejne stopnie specjalizacji. Dziś widzą, że rozwijać się mogą także w mniejszych placówkach. Aż sześć oddziałów SPZOZ ma akredytacje i co za tym idzie – możliwość szkolenia rezydentów.

– Oczywiście nie każdy zdecyduje się na regularne dojazdy czy wręcz przeprowadzkę. Sam wiem o tym najlepiej, bo mnie i żonę, która też jest lekarzem, ściągnął pracujący tu teść. Nie mogę powiedzieć, że była to łatwa decyzja. Jednak po upływie 18 lat twierdzę, że wybraliśmy słuszną drogę zawodową i rodzinną – mówi Mariusz Furlepa.

Ostatnio wpłynęło pięć podań o pracę na Oddziale Wewnętrznym-Kardiologicznym. Potrzeby kadrowe ma także łukowska psychiatria.

– Chcemy ją rozbudowywać. Zwłaszcza Całodobowy Oddział Leczenia Uzależnień. Leczymy na nim pacjentów przede wszystkim z powiatu łukowskiego, ale nie tylko. Przyjmujemy ich z całej Polski.