Dostęp Otwarty

Kraj

Siemianowicka oparzeniówka pracuje na sygnale

Jadwiga Woźnikowska

Seria wypadków na Śląsku – poszkodowani trafiają do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. To właśnie w tym ośrodku działa jedyna w kraju Pracownia Hodowli Komórek i Tkanek in vitro z Bankiem Tkanek, pozwalająca na wyhodowanie składników skóry dla oparzonych ofiar.

Small 8564

Fot. 1. Lądowisko pełnić będzie funkcje lądowiska sanitarnego dla śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego dla lotów VFR (według zasad dla lotów z widocznością) zarówno w dzień, jak i w nocy. Koszt budowy inwestycji wyniósł ok. 4,2 mln zł. Z tego połowę stanowią środki z budżetu państwa, a resztę środki własne, w tym 150 tys. zł z budżetu województwa śląskiego.

Do centrum trafiło ostatnio wielu pacjentów. Byli wśród nich górnicy poszkodowani w wybuchu kopalni „Wesoła” w Mysłowicach, mieszkaniec kamienicy w Katowicach, w końcu przywieziono tam trzech członków rodziny podpalonych podczas libacji.

– W przypadku ciężkich i rozległych oparzeń stan zagrożenia życia utrzymuje się przez kilka tygodni od chwili wypadku. Parametry życiowe są inne u różnych pacjentów. Chociaż ich organizmy bronią się, w każdej chwili może dojść do załamania. Toksyna oparzeniowa uszkadza serce, nerki, wątrobę i inne narządy – jest to schorzenie wielonarządowe, a co za tym idzie – dochodzi do wielonarządowych urazów – mówi dyrektor CLO, dr n. med. Mariusz Nowak.

U poszkodowanych, u których rany się zagoiły, konieczne jest prowadzenie rehabilitacji, tak by ograniczenie ich ruchomości było jak najmniejsze.

W przypadku wszystkich wspomnianych chorych wprowadzono wcześniej wypracowane standardy postępowania: oczyszczanie ran, a jeśli to konieczne – zrobienie nacięć odbarczających, by nie doszło do ciasnoty powięziowej. Każdy pacjent jest jednak traktowany indywidualnie. W zależności od potrzeb stosowane są opatrunki o różnych właściwościach – wchłaniające, utrzymujące wilgoć, antybakteryjne, a także najnowocześniejsze: termosterowalne polimery. Wykorzystuje się także przeszczepy skóry. W przypadku górników, którym założono hodowle keratynocytów i fibroblastów, po uzyskaniu odpowiedniej ilości tkanki przeprowadzono transplantacje autologiczne.

– Niestety, nie zawsze można w postępowaniu terapeutycznym wykorzystać komory hiperbaryczne – podkreśla dyrektor Nowak i dodaje: – Komory przeznaczone są dla osób, które trafią do nas w bardzo krótkim okresie od wypadku i które mogą samodzielnie oddychać. Tlen hiperbaryczny stabilizuje błony komórkowe, a to z kolei pozwala zahamować zaburzenia białkowo-elektrolitowe w chorobie oparzeniowej. Wśród przeciwwskazań do terapii hiperbarycznej wymieniamy np. klaustrofobię, która wbrew pozorom nie jest rzadkim objawem wśród górników. Z dobrodziejstwa komory hiperbarycznej nie mogą korzystać między innymi chorzy z urazami klatki piersiowej czy chorobą nowotworową.

W jaki sposób dokonuje się rozliczenia z NFZ procedury terapii poparzonych pacjentów? – To bardzo trudna wycena, która może nastąpić dopiero w momencie wypisania pacjenta ze szpitala. Działalność Pracowni Hodowli Komórek i Tkanek in vitro z Bankiem Tkanek finansuje resort zdrowia w ramach procedur wysokospecjalistycznych. Pozostałe świadczenia opłacane są przez NFZ. W pierwszej fazie hospitalizacji poszkodowanych górników na leki wydawaliśmy codziennie 100 tys. zł.

Dodajmy, że 7 listopada otwarte zostało w Centrum Leczenia Oparzeń lądowisko dla helikopterów. Jest to profesjonalna inwestycja i ciekawe rozwiązanie architektoniczne (fot. 1). – Co jednak najważniejsze, pozwoli na szybki transport poszkodowanych do naszej placówki. Podstawowe założenie leczenia ciężkich oparzeń to jak najszybsze znalezienie się pacjenta w wysokospecjalistycznej placówce – podsumowuje dyrektor Nowak.