Dostęp Otwarty

Raport

Wyleczą jednego kosztem drugiego

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Blisko 800 pacjentów próbuje dzień w dzień zapisać się na wizytę w Wojewódzkim Centrum Onkologii w Gdańsku. Większość z nich, czyli osoby, które leczą się tu od lat, odchodzi jednak zdenerwowana i rozgoryczona. Powód? Pomorski NFZ drastycznie obciął finansowe środki na wizyty kontrolne, gros kontraktu rezerwując dla pacjentów z zieloną kartą.

Jeden z pacjentów, który dwa lata temu przeszedł drugą już operację z powodu raka jelita grubego, miał zgłosić się na kontrolę w styczniu br. Gdy na początku miesiąca próbował zarejestrować się do onkologa, okazało się, że ma szansę się dostać, ale dopiero we wrześniu.

– Problem w tym, że tegoroczny kontrakt został sztywno podzielony na świadczenia dla pacjentów z kartą onkologiczną oraz pozostałych, w tym zgłaszających się na wizyty kontrolne – tłumaczy dr Ewa Solska, prezes zarządu WCO. – Dla pierwszych przeznaczono aż 77 proc. wartości kontraktu i 23 proc. na porady poza pakietem. Tym samym liczba zakontraktowanych punktów w poradni onkologicznej dla pacjentów przyjmowanych bez zielonej karty zmniejszyła się o ok. 80 proc.! Tymczasem proporcje są odwrotne – pacjentów z zielonymi kartami jest, póki co, garstka.

Podobna sytuacja jest w Szpitalu w Gdyni-Redłowie, gdzie funkcjonuje Gdyńskie Centrum Onkologii. – U nas ten podział jest jeszcze bardziej niekorzystny – przyznaje dr Elżbieta Kruszewska, pełnomocnik zarządu spółki ds. onkologii. – Na leczenie w ramach pakietu zarezerwowano 85 proc. kontraktu, dla pozostałych tylko 15 proc. A powinno być pół na pół.

Do tego, wstępnego zdaniem dr Kruszewskiej, podziału kontraktu z NFZ w redłowskiej placówce podchodzą jednak z rezerwą.

– Zapisujemy pacjentów na wizyty kontrolne bez żadnych ograniczeń, bo przestrzegamy onkologicznych standardów, które ściśle precyzują, ile razy pacjent ma się na nie zgłosić w pierwszym roku od zakończenia leczenia, a ile w latach kolejnych – dodaje dr Kruszewska. – Robimy to ze spokojem, gdyż dyrekcja Pomorskiego NFZ zobowiązała się skorygować ten podział po zakończeniu I kwartału. Spytaliśmy o to w Pomorskim NFZ.

– Identyczny podział obowiązuje nie tylko WCO i ośrodek redłowski, ale wszystkich świadczeniodawców, którzy realizują pakiet onkologiczny, gdyż jest on traktowany priorytetowo, co jednak nie oznacza, że cierpieć mają na tym pacjenci tzw. przewlekli, wymagający  choćby ścisłego nadzoru po zakończeniu terapii – wyjaśnia Mariusz Szymański, rzecznik prasowy Pomorskiego NFZ, i dodaje: – Właśnie z tego powodu już na przełomie stycznia i lutego przeprowadzimy dokładną analizę kosztów poniesionych przez przychodnie i szpitale w związku z leczeniem onkologicznym, która uwzględni wszystkie grupy pacjentów. Nie wykluczamy, że w efekcie tych działań dokonane zostaną przesunięcia środków finansowych eliminujące zbyt długie okresy oczekiwania pacjentów onkologicznych na wizyty kontrolne. Nie ma więc powodów do obaw, że pieniądze na porady poza pakietem mogą skończyć się u któregokolwiek ze świadczeniodawców zbyt wcześnie.

Pakiet onkologiczny podzielił chorych na raka na lepszych i gorszych – przyznają trójmiejscy onkolodzy. Lepsi to ci z zieloną kartą, która pozwala omijać kolejki i szybko rozpocząć leczenie. Gorsi to pacjenci w trakcie lub po zakończeniu terapii, bo im od początku tego roku jeszcze trudniej dostać się do onkologa.

– To jakiś absurd – komentuje dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii. – Pacjenci po zakończonej terapii mają obowiązek zgłaszać się na kontrole. Wszystkie polskie, europejskie i światowe towarzystwa skupiające onkologów mówią o potrzebie ścisłego monitorowania stanu zdrowia osoby z chorobą nowotworową po zakończeniu leczenia. Są też standardy, które szczegółowo określają, jakie badania i z jaką częstotliwością powinno się wykonywać w zależności od rodzaju nowotworu. Za wyleczonego uznaje się w onkologii pacjenta po pięciu latach od zakończenia terapii. Nie dotyczy to jednak wszystkich nowotworów. Uważa się, że w przypadku takich nowotworów jak np. rak piersi, nowotwory układu chłonnego czy białaczki pacjenci powinni podlegać ścisłej kontroli praktycznie do końca życia. Kiedyś, gdy istniała w Polsce sieć wojewódzkich poradni onkologicznych, pacjenci wypisani z Centrum Onkologii byli do nich przekazywani. Ten system się sprawdzał, bo byli oni nadal objęci specjalistyczną opieką.

Zdaniem dr. Medera lekarze rodzinni nie są dziś do tego przygotowani. To jeden z elementów pakietu, który wymaga modyfikacji.