Dostęp Otwarty

Podatki

Bezpłatna konferencja jest przychodem

Edyta Szewerniak-Milewska

Lekarz uczestniczący w konferencji naukowej na koszt producenta leków otrzymuje przychód z nieodpłatnych świadczeń, dlatego fundator musi mu wystawić PIT-8C – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 27 stycznia 2015 roku (sygn. akt II FSK 3132/12).

Sprawa dotyczyła firmy, która na zlecenie producenta leków promuje jego wyroby w środowisku medycznym: organizuje szkolenia, konferencje i spotkania, na które zaprasza lekarzy. Koszty ich uczestnictwa ponosi z reguły producent leków.

Zdaniem tej spółki lekarze nie uzyskują z tych spotkań przychodu z nieodpłatnych świadczeń, gdyż konferencje są świadczeniem wzajemnym – lekarze biorą w nich udział bezpłatnie, ale w zamian producent otrzymuje zwrotnie informacje o działaniu jego wyrobów. Poza tym spółka uważa, że konferencje nie służą samym lekarzom, bo nie podnoszą ich kwalifikacji medycznych (zdobyli je na studiach, kursach i szkoleniach ściśle naukowych). Ponadto gdyby konferencje były odpłatne, lekarze pewnie w ogóle by w nich nie uczestniczyli. Twierdziła też, że korzyść z nich odnoszą raczej pacjenci, bo „są bezpieczniejsi i skuteczniej leczeni przez specjalistę, który wie, jak dany lek stosować”.

Warto wiedzieć

Nieodpłatne świadczenia otrzymane w związku z promocją lub reklamą świadczeniodawcy są zwolnione z PIT, pod warunkiem że ich jednorazowa wartość nie przekracza 200 zł, a obdarowany nie jest pracownikiem świadczeniodawcy ani nie łączy go z nim stosunek cywilnoprawny.

Innego zdania był dyrektor warszawskiej izby skarbowej. Uznał, że szkolenia i konferencje przynoszą lekarzom konkretne korzyści, a skoro nie wiąże ich ze spółką i producentem leków stosunek pracy czy stosunek cywilnoprawny, to powstaje u nich przychód z innych źródeł. Zobowiązał więc firmę do wystawiania lekarzom PIT-8C.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł tak samo. Dodał, że wzajemne konsultacje – odnośnie do stosowania leków – nie zmieniają charakteru tego przychodu. Również NSA nie miał żadnych wątpliwości, że po stronie lekarzy powstaje przychód z nieodpłatnych świadczeń, kwalifikowany do innych źródeł.