Kraj

Spór anestezjologów z resortem zdrowia zaostrza się

Iwona Dudzik

Apel Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii do anestezjologów o nieakceptowanie nowej specjalizacji z intensywnej terapii poskutkował. Wolę prowadzenia nowej specjalizacji zadeklarowało tylko kilka klinik w kraju, i to jeszcze przed bojkotem. Jednak Ministerstwo Zdrowia ma w zanadrzu tajną broń w postaci szybkiej ścieżki specjalizacji jako drogi uznania dorobku. Czy zdecyduje się jej użyć?

Wycofujemy poparcie

Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii 31 marca podjął uchwałę o wycofaniu poparcia dla specjalizacji z intensywnej terapii i rekomendował swoim członkom rezygnację z uczestnictwa w tym przedsięwzięciu. W ten sposób anestezjolodzy chcą zapobiec zmianom, na które się nie zgadzają. Od momentu utworzenia specjalizacji z intensywnej terapii (rozporządzenie ministra zdrowia z 2 stycznia 2013 roku) anestezjolodzy krytykowali to, twierdząc, że spowoduje pogorszenie jakości opieki nad pacjentami. Najbardziej obawiali się tworzenia sprofilowanej intensywnej terapii przez nowych specjalistów i odebrania części środków przeznaczonych na oddziały intensywnej terapii. Domagali się przestrzegania standardów unijnych dotyczących szkolenia lekarzy i swego udziału w tworzeniu szczegółowych zasad kształcenia.

Spór zaostrzył się po rezygnacji prof. Andrzeja Küblera z USK we Wrocławiu ze stanowiska konsultanta krajowego w dziedzinie intensywnej terapii i mianowaniu na to stanowisko kardiologa, prof. dr hab. med. Janiny Stępińskiej z Instytutu Kardiologii w Aninie.

Wcześniej prof. Stępińska jako prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego zabiegała, aby kardiolodzy mieli prawo do prowadzenia swoich pacjentów kardiologicznych w stanie zagrożenia życia i nie musieli ich przekazywać anestezjologom na oddziały intensywnej terapii. W ślad za tą zmianą szłoby finansowanie, które obecnie premiuje oddziały intensywnej terapii. Oprócz rozliczenia JGP oddziały te otrzymują dodatkowe kwoty wyliczane według skali TISS-28 (pozwala skalkulować, ile szpital powinien otrzymać pieniędzy za dzień opieki nad pacjentem w zależności od jego stanu). Za dzień opieki nad chorym OIT może otrzymać od 900 do nawet kilku tysięcy złotych więcej, niż gdyby ten sam pacjent był leczony na intensywnej terapii kardiologicznej.

Krótka kołdra

Wyszkolenie nowych „intensywistów”, którzy pojawiliby się na oddziałach różnych specjalności, oznaczałoby także konieczność dzielenia się z nimi budżetem intensywnej terapii (NFZ wydaje na tę dziedzinę ok. 900 mln zł rocznie).

Czy jednak uda się ich wyszkolić wbrew anestezjologom? Specjalizacje powinny rozpocząć się w październiku. Do tego czasu jednostki, które będą prowadzić szkolenie, winny uzyskać akredytacje. Na razie jednak chętnych do prowadzenia nowej specjalizacji z intensywnej terapii jest niewiele – dziewięć oddziałów zgłosiło 37 miejsc szkoleniowych.

Dla porównania np. do szkolenia w zakresie anestezjologii i intensywnej terapii akredytowało się odpowiednio 177 jednostek, w których jest 1898 miejsc.

Jak dowiedzieliśmy się w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim (dwa oddziały na całe województwo, cztery miejsca), nie pomogły nawet trzykrotne pisma do szpitali. – Obawiamy się, czy specjalizacje ruszą pełną parą. Zainteresowanie ze strony lekarzy jest duże, ale jeśli szpitale nie chcą szkolić, to my ich nie zmusimy – usłyszeliśmy.

Oprócz protestu anestezjologów inną przyczyną niechęci oddziałów do uczestnictwa w szkoleniu może być brak jasności w kwestii finansowania. Specjalista nie może być rezydentem, a dyrektorzy nie mają pewności, czy lekarz będzie musiał być zatrudniony na oddziale, czy oddelegowany przez macierzysty oddział.

Czy anestezjolodzy mogą czuć się wygrani w starciu z MZ? – Szkolenie specjalizacyjne w wyżej wymienionej dziedzinie rozpoczną lekarze zakwalifikowani do odbywania tej specjalizacji w najbliższym postępowaniu kwalifikacyjnym przeprowadzonym w terminie 1-31.10.2015 roku – informuje Krzysztof Bąk, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Możliwa krótka ścieżka

Jednak resort ma także inne potężne narzędzie. Rozporządzenie przewiduje możliwość uznania dotychczasowego dorobku zawodowego i naukowego lekarza za równoważny ze zrealizowaniem programu specjalizacji i dopuszczenia lekarza do PES.

Decyzję podejmuje minister na podstawie wniosku konsultanta krajowego. Pośredniczy w tym dyrektor CMKP, który zasięga opinii zespołu ekspertów. W skład tego zespołu wchodzi konsultant krajowy, przedstawiciel właściwego towarzystwa naukowego oraz przedstawiciel Naczelnej Rady Lekarskiej – specjalista w danej dziedzinie, doktor habilitowany.

Czy konsultant krajowy będzie wnioskował o uznanie dorobku lekarzy i na jaką skalę? Nie wiadomo. Gdyby jednak się zdecydował, anestezjolodzy będą mieli kłopot, aby temu zapobiec. W gremium opiniującym i decydującym ich głosu może zabraknąć, ewentualnie będzie w mniejszości. Obecnie towarzystwem naukowym w tej dziedzinie nie jest już tylko PTAiIT, lecz także nowo powstałe Polskie Towarzystwo Intensywnej Terapii Interdyscyplinarnej z prof. dr. hab. med. Rafałem Niżankowskim na czele. Dr Jerzy Wyszumirski, przewodniczący Zarządu Głównego Związku Zawodowego Anestezjologów, nie kryje oburzenia: – Konsultant krajowy w rozmowach z nami nie krył, że ma plany skorzystać z krótkiej ścieżki. Gdyby tak się miało stać, byłoby to karygodne. Są kraje, gdzie specjalistą zostaje się jednym podpisem, ale kraje cywilizowane tym się od nich różnią, że na takie rzeczy nie pozwalają – mówi dr Wyszumirski. – Byłbym zszokowany, gdyby ministerstwo szło w tym kierunku. Zrobimy wtedy wszystko, aby politycy, którzy tak zdecydowali, za to odpowiedzieli – mówi dr Wyszumirski.

ZG ZZA twierdzi, że nowa specjalizacja z intensywnej terapii utworzona została nielegalnie, i 2 czerwca zwrócił się do NIK o „zbadanie działań Ministra Zdrowia pod względem legalności, celowości, gospodarności, rzetelności”.

W piśmie wskazuje na brak informacji na temat koncepcji utworzenia nowej specjalizacji lekarskiej, co uniemożliwiło udział w konsultacjach społecznych i zgłaszanie uwag do projektu: „Działanie to było nietransparentne i narusza podstawy zaufania obywateli do organów państwa. (…) W ocenie ZZA obecnie dostępność do świadczeń z zakresu intensywnej terapii dla pacjentów leczonych w stanie zagrożenia życia jest na obszarze naszego kraju niezadawalająca, lecz jak wielokrotnie to podkreślaliśmy, wynika to głównie ze zbyt małej liczby «łóżek intensywnej terapii» a nie ze zbyt małej liczby specjalistów” – czytamy w piśmie.