Procesy

Bo brodzik w szpitalu był za śliski

Robert Horbaczewski

Nie wystarczy, że szpitalne prysznice spełniają normy sanitarne i budowlane. Muszą mieć podwyższony standard bezpieczeństwa, bo korzystają z nich osoby z dysfunkcjami ruchu.

Teresa K. brała udział w zajęciach rehabilitacyjnych w ZOZ MSWiA w Łodzi na terenie szpitalnego basenu. Po zajęciach założyła klapki antypoślizgowe i poszła pod prysznic. W obrębie brodzika był znaczny kąt nachylenia posadzki, tak aby odprowadzać nadmiar wody. Mimo to w chwili, kiedy pacjentka weszła do brodzika, była tam znaczna ilość wody z mydłem, co spowodowało, że w brodziku było bardzo ślisko.

W pewnym momencie, podczas mycia się, kobieta poślizgnęła się i upadając, uderzyła głową o płytki. Na skutek wypadku doznała ponownego zaostrzenia choroby zwyrodnieniowej kręgosłupa pod postacią zespołu bólowego kręgosłupa lędźwiowo-krzyżowego.

Teresa K. winą za zdarzenie obarczyła szpital, zarzucając mu zaniedbania w kwestii bezpieczeństwa. Jej zdaniem w ścianie brodzika powinien znajdować się uchwyt umożliwiający przytrzymanie się w trakcie mycia. Nie było także maty antypoślizgowej.

Szpital nie uznał roszczenia. Podnosił, że zarówno wyposażenie pomieszczeń, jak i ich budowa odpowiadała wszelkim standardom sanitarnym i budowlanym dla tego typu pomieszczeń. Nadto nie ma przepisów, które nakazywałyby wyposażać każdy z natrysków w maty antypoślizgowe i montować w ścianie uchwyty pozwalające utrzymać równowagę w trakcie korzystania z natrysków.

Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieście stwierdził, że pozwany szpital ponosi odpowiedzialność za skutki wypadku, bo nie zapewnił osobom biorącym udział w zajęciach rehabilitacyjnych bezpiecznych warunków korzystania z natrysków. Po pierwsze, nie wszystkie natryski wyposażono w uchwyty zamontowane w ścianach, pozwalające utrzymać równowagę. Po drugie, podłoga w miejscu, gdzie znajdowały się natryski, została wykonana z nachyleniem, co utrudniało utrzymanie równowagi. I po trzecie, na podłodze pod natryskami nie ułożono mat antypoślizgowych.

Sąd wskazał, że szpital odpowiada za wypadek Teresy K. na zasadzie winy (art. 415 Kodeksu cywilnego). Wina polegała na niezachowaniu reguł ostrożności, które są niezbędne, jeśli szpital oferuje osobom nie w pełni sprawnym ruchowo korzystanie z zajęć na basenie.

Sąd nie podzielił twierdzeń pełnomocników szpitala, że skoro pomieszczenie z natryskami spełniało wymagania prawa budowlanego, to tym samym szpital dochował wymaganej od niego należytej staranności.

„Podmiot, który podejmuje się wykonywania określonego rodzaju działalności służącej poprawie stanu zdrowia i sprawności ruchowej osób dotkniętych dysfunkcjami w tej sferze, powinien liczyć się z tym, że osoby korzystające z jego usług, z uwagi na obniżoną sprawność fizyczną wymagają zapewnienia im podwyższonych standardów bezpieczeństwa” – stwierdził sąd.

Odnosząc się do wysokości zadośćuczynienia, sąd wskazał, że kobieta doznała długotrwałego uszczerbku na zdrowiu o charakterze neurologicznym. Biegła z zakresu neurologii uszczerbek ten określiła na 5 proc., co polegało na zaostrzeniu samoistnej choroby zwyrodnieniowej kręgosłupa i przybrało postać zespołu bólowego kręgosłupa, który mógł utrzymywać się przez pół roku. Sąd przyznał za to poszkodowanej 6 tys. zł zadośćuczynienia.

Sąd Okręgowy w Łodzi zmienił wyrok jedynie w zakresie zasądzonego zadośćuczynienia, podwyższając je do wysokości 10 tys. zł. Uzasadnił, że taka kwota w pełni rekompensuje nie tylko trwały uszczerbek na zdrowiu, lecz także krótkotrwałe pogorszenie się stanu emocjonalnego pacjentki (sygn. III Ca 1067/14).