Dostęp Otwarty

Zagranica

USA:
Zbyt mało lekarzy

Jerzy Dziekoński

Obamacare przyniosła nieoczekiwane problemy. Amerykanie, którzy wcześniej pozostawali poza ochroną zdrowia, stali się jej beneficjentami. Wiele przychodni, zwłaszcza na terenach wiejskich, gdzie brakuje lekarzy, nie było przygotowanych na ich szturm. Nikt bowiem nie pomyślał o zwiększeniu przepustowości całego systemu.

Problemy pojawiły się przede wszystkim na terenach wiejskich, gdzie już wcześniej brakowało lekarzy i pielęgniarek. Po uruchomieniu Obamacare braki kadrowe zaczęły być jeszcze bardziej odczuwalne. Przykładem jest sieć przychodni dla pacjentów o niskich dochodach w Północnej Kalifornii, które potrzebowały dwóch lat od wprowadzenia Obamacare, by wrócić do równowagi z czasów przed ustawą. Sieć Shasta Community Health Center w Redding wstrzymała przyjmowanie dorosłych pacjentów i dopiero w lipcu br. wznowiła pracę.

Potrzeby są ogromne, gdyż na terenie działania tej sieci w ciągu dwóch lat liczba osób ubezpieczonych w ramach Obamacare podwoiła się i obecnie wynosi 40 tys. Żeby zaopiekować się taką rzeszą pacjentów, potrzeba lekarzy, a ci niechętnie podejmują pracę na prowincji. Koło się zamyka.

Jak przekonuje C. Dean Germano, prezes Shasta Community Health Center, żeby pięć przychodni, którymi kieruje, mogło zapewnić opiekę dotychczasowym pacjentom na odpowiednio wysokim poziomie, konieczne było zamknięcie rejestrów na nowych pacjentów. Zapisywane były tylko dzieci. W efekcie wiele osób posiadających ubezpieczenie nie mogło zrealizować swojego prawa do opieki zdrowotnej. Do wyboru pozostawało zapisywanie się do przychodni w dużych miastach i kilkugodzinne podróże do lekarza albo korzystanie z oddziałów ratunkowych. Obecnie centrum zatrudniło dwóch dodatkowych lekarzy i może przyjąć kolejnych 1200 pacjentów. Ale wciąż niedobory kadrowe na tym terenie szacowane są na mniej więcej 20 lekarzy rodzinnych.

Jak zaznaczają eksperci, absolwenci uczelni medycznych coraz rzadziej wybierają specjalizację z medycyny rodzinnej z kilku powodów. Pierwszym jest kredyt studencki, który po ukończeniu medycyny wynosi ok. 300 tys. dol. Trudno spłacić taką kwotę, pracując w podstawowej opiece, tym bardziej na wsi. Po drugie – w Kalifornii nie ma zbyt wielu przychodni oferujących miejsca rezydenckie w tej dziedzinie.

I jeszcze kwestia rozproszenia pacjentów – w niewielkich miejscowościach trudno zebrać wystarczającą liczbę ubezpieczonych pacjentów, aby otworzyć samodzielną praktykę.