Spis treści
- Prof. dr hab. med. Jacek Różański, rzecznik odpowiedzialności zawodowej OIL w Szczecinie
- Krzysztof Izdebski, prawnik, rzecznik praw lekarza Kujawsko-Pomorskiej OIL
- Prok. Maciej Kujawski, Prokuratura Krajowa
- Dr n. med. Jacek Kozakiewicz, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej
- Dr n. med. Zbigniew Brzezin, rzecznik praw lekarza, Naczelna Izba Lekarska
- Ewa Borek, prezes Fundacji MY Pacjenci
Prof. dr hab. med. Jacek Różański, rzecznik odpowiedzialności zawodowej OIL w Szczecinie
Utworzenie w prokuraturach specjalnych działów ds. błędów medycznych postrzegam jako zabieg czysto propagandowy. Od dawna w prokuraturach są śledczy, którzy zajmowali się sprawami medycznymi, bo byli do tego oddelegowani i na prawie medycznym znali się lepiej. Nowa sytuacja niczego nie zmieni. Liczba błędów nie będzie mniejsza ani większa.
Wszyscy znamy podłoże tej decyzji, czyli walkę ministra
sprawiedliwości ze środowiskiem lekarskim podyktowaną traumą rodzinną. Gdyby panu ministrowi zawalił się dom, pewnie mielibyśmy zespoły ds. błędów architektonicznych. Niestety umarł ukochany człowiek, więc padło na lekarzy. Mimo wszystko nie traktowałbym powołania tych zespołów jako zagrożenia dla środowiska. Nie dostrzegam też żadnych symptomów wojny między środowiskiem prawników a środowiskiem lekarzy. Myślę, że nadal będziemy żyć w zgodzie, a sprawy będą toczyć się swoim dotychczasowym trybem.
Krzysztof Izdebski, prawnik, rzecznik praw lekarza Kujawsko-Pomorskiej OIL
Powołanie w prokuraturach specjalnych komórek ds. błędów medycznych jest złym pomysłem. Trzeba rozgraniczyć dwie kwestie – na pewno nie jest niczym złym, jeśli prokurator specjalizuje się w danej dziedzinie i posiada specjalistyczną wiedzę pozwalającą na poruszanie się w terminologii medycznej. Dobrze, jeżeli prokurator zna skomplikowane prawo medyczne. Czym innym jest jednak specjalizacja prokuratorów, a czym innym tworzenie specjalnych komórek organizacyjnych, które mają zajmować się lekarzami. Mamy zatem komórki organizacyjne na poziomie prokuratur okręgowych, regionalnych i do tego wszystkiego wisienkę na torcie, czyli stanowisko koordynatora ds. błędów medycznych w prokuraturze krajowej. Prowadzi to do utrwalenia w odbiorze społecznym obrazu lekarzy jako środowiska przestępczego.
Inne zagrożenie – wprowadza się ciężką atmosferę pracy. Jaki jest komfort psychiczny lekarza, który ma świadomość, że za jego plecami nie stoi jeden prokurator, ale specjalny zespół prokuratorów. Pojawiają się obawy, że każde niepowodzenie w leczeniu, czyli sytuacja wpisana w zawód, będzie mogło być zakwalifikowane jako błąd medyczny. Lekarze mogą więc do leczenia podchodzić w sposób asekuracyjny i rezygnować z podejmowania ryzyka.
Mam nadzieję, że to nie jest wojna. Takiej myśli nie chcę do siebie dopuszczać.
Prok. Maciej Kujawski, Prokuratura Krajowa
Konieczność utworzenia wyspecjalizowanych komórek organizacyjnych lub stanowisk prokuratorskich wynikała z faktu, że postępowania w tej kategorii spraw są zazwyczaj skomplikowane, zarówno dowodowo, jak i organizacyjnie. Dotyczą osób dotkniętych głęboką traumą związaną ze śmiercią lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu osoby najbliższej. Rodzi to częste zarzuty w aspekcie bezstronności prowadzących te postępowania prokuratorów. Przez ten pryzmat oceniane jest każde uchybienie procesowe czy opóźnienie czynności. Są to równocześnie sprawy o dużej doniosłości społecznej.
Ocena dotychczasowej praktyki prowadzenia tych spraw w skali kraju wskazuje nadto na bardzo zróżnicowany poziom merytoryczny oraz przewlekłość postępowań.
Przeprowadzona jeszcze w Prokuraturze Generalnej analiza praktyki prokuratorskiej w zakresie prowadzenia postępowań przygotowawczych dotyczących tzw. błędów medycznych prowadzonych lub nadzorowanych przede wszystkim w prokuraturach rejonowych wykazała, że w 60 proc. spraw postanowienie o umorzeniu postępowania było niezasadne, wydane bez należytego wyjaśnienia istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności i bez przeprowadzenia wszystkich niezbędnych dowodów mających na celu wszechstronne wyjaśnienie okoliczności czynu, który był przedmiotem postępowania.
W 2015 roku w jednostkach organizacyjnych prokuratury na terenie kraju prowadzono łącznie 3394 sprawy dotyczące błędów medycznych. Tylko w 2015 roku wszczęto 1772 takie postępowania.
Spośród spraw zakończonych w 2015 roku tylko 4 proc. z nich zakończono skierowaniem aktu oskarżenia lub wniosku o ukaranie w trybie art. 335 § 1 k.p.k., a 45 proc. umorzono.
Wnioski wynikające z przeprowadzonej analizy oraz danych statystycznych z 2015 roku dotyczących spraw o błędy medyczne wskazują na potrzebę koordynowania tych postępowań na szczeblu Prokuratury Krajowej, przeniesienia ich prowadzenia do jednostek prokuratur wyższego szczebla oraz specjalizacji prokuratorów w tych sprawach.
Nowa, powyżej opisana struktura organizacyjna prokuratury w tym zakresie pozwala na wyspecjalizowanie się prokuratorów zajmujących się tą kategorią spraw, a w konsekwencji marginalizację niepokojących zjawisk.
Dr n. med. Jacek Kozakiewicz, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej
Dużym problemem zarówno sądownictwa powszechnego, jak i organów ścigania jest brak w wielu specjalizacjach medycznych chętnych do wydawania orzeczeń i opinii sądowo-lekarskich. Powoduje to niejednokrotnie przewlekłość postępowań.
W czasie gdy środowisko prawnicze wraz ze środowiskiem medycznym starają się pozyskać nowych biegłych sądowych, organizując między innymi odpowiednie szkolenia, takie działania mogą skutecznie zniechęcić do wydawania opinii potencjalnych kandydatów na biegłych, a tym samym zniweczyć próby usprawnienia procesu orzekania w sprawach z dziedziny medycyny.
Z punktu widzenia Śląskiej Izby Lekarskiej powołanie działów ds. błędów medycznych przy prokuraturach nie było koniecznością. Przywiązujemy bowiem ogromną wagę do prawidłowego funkcjonowania pionu odpowiedzialności zawodowej. Prowadzimy szereg szkoleń, konferencji, a każda sprawa jest rozpatrywana z odpowiedzialnością i obiektywizmem. Tworzenie specjalnych rozwiązań niemalże wyłącznie dla naszej grupy zawodowej podważa zaufanie, które jest podstawą tak istotnej dla całego procesu leczenia relacji pacjent-lekarz.
Dr n. med. Zbigniew Brzezin, rzecznik praw lekarza, Naczelna Izba Lekarska
W połowie tego roku w NIL odbyło się spotkanie Stowarzyszenia Prokuratorów RP z przedstawicielami samorządu lekarskiego, poświęcone zagadnieniu nowo powstałych zespołów prokuratorskich ds. błędów medycznych. Podczas wspólnych obrad nawet niektórzy prokuratorzy sygnalizowali, że powołanie tych specjalnych jednostek jest nie do końca przemyślane, ponieważ spraw i tak nie da się rozwiązać bez opinii biegłych lekarzy. Z drugiej strony padały stwierdzenia, że jeśli wybrani prokuratorzy będą lepiej znali się na sprawach medycznych, łatwiej będzie rozróżnić, co jest błędem, a co zdarzeniem medycznym. To właśnie jest zasadniczy problem. Niektóre błędy medyczne przechodzą niezauważone, zaś losowe, nieszczęśliwe zdarzenia medyczne, na trwałe wpisane w udzielanie świadczeń, społeczeństwo postrzega jako lekarski błąd. Taka krzywdząca pomyłka może wynikać nie tyle z obiektywnych faktów, ale z determinacji prokuratora i rodziny pacjenta.
Powołanie zespołów prokuratorskich ogólnie postrzegam jako niekorzystne. Na podstawie własnych obserwacji mogę powiedzieć, że za chwilę będziemy mieli do czynienia z odchodzeniem lekarzy od pewnych ryzykownych zabiegów, które pacjentowi grożą poważnymi powikłaniami. Nie prowadzono badań potwierdzających to zjawisko, ale wynika to z rozmów z lekarzami. Przykład? W mediach pojawiało się dużo informacji dotyczących umieralności dzieci na sepsę. W rzeczywistości szanse na uratowanie tak ciężko chorego dziecka to kilka procent i niestety większość przypadków, pomimo ogromnych wysiłków lekarzy, kończy się zgonem. Po takiej kampanii, wymierzonej w lekarzy, pojawiły się trudności z zapewnieniem ciągłości lekarskich dyżurów.
Jeżeli będziemy mieli do czynienia z nieuzasadnionym atakiem na lekarzy, jeśli każde nieszczęśliwe zdarzenie, któremu nie sposób było zapobiec, będzie kończyło się w prokuraturze, to wielu lekarzy wycofa się z ryzykownych procedur tylko z powodu ostrożności, żeby do prokuratury nie trafić.
I jeszcze jedno. Od kolegów, którzy wykonują zawód za granicą, słyszę, że w swej praktyce zawodowej działają ściśle według ustalonych procedur. I wtedy, nawet gdy dojdzie do zgonu pacjenta, nie ponoszą oni za to odpowiedzialności. W Polsce takiego rozwiązania nie ma. Tylko od opinii biegłego zależy los lekarza. Zapewne opinie merytorycznie wątpliwe też się zdarzają. Pojawia się zatem pytanie, czy izby lekarskie mogłyby tworzyć kolegia biegłych, z których osoby piszące wątpliwe opinie mogłyby być wykluczone?
Ewa Borek, prezes Fundacji MY Pacjenci
W mojej ocenie, aby skutecznie zmienić stan obecny, powinny być podejmowane liczne systemowe działania, mające na celu naprawę szkód, czyli doprowadzenie pacjenta do stanu zdrowia sprzed zdarzenia, a jeżeli dany ośrodek tego nie potrafi, powinien on być kierowany do innego ośrodka. Pacjent, ofiara błędu medycznego, nie powinien wchodzić w system kolejek. Jeżeli nie byłoby skutecznej terapii w kraju, winien być kierowany na leczenie za granicę.
W obszarze zdarzeń czy błędów medycznych czas najwyższy na inne podejście, odległe od dotychczasowego szukania i karania winnych. Potrzebne jest rozwiązanie systemowe, które poprawi pozycję pacjenta – ofiary błędu medycznego. Taki pacjent jest obecnie w trudnej sytuacji, nie zawsze udziela mu się pomocy w placówce, która zawiniła, nie zawsze dąży się do naprawienia błędu i nie ma skutecznego mechanizmu pozasądowego wypłaty zadośćuczynień, odszkodowań czy rekompensat. Tymczasem doświadczenia międzynarodowe wskazują na to, że roszczenia pacjentów, u których zrobiono wszystko, żeby przywrócić ich do stanu zdrowia sprzed zdarzenia i naprawić szkody, często wystarczają i pacjenci nie upominają się o odszkodowania. Taki właśnie system powinien powstać w Polsce.
W końcu powinien powstać system pozasądowego skutecznego przyznawania odszkodowań czy rekompensat. Ministerstwo Zdrowia rozważało stworzenie takiego systemu we współpracy z ZUS.
Potrzebny jest też rejestr zdarzeń medycznych, żebyśmy wszyscy wiedzieli, które szpitale są bezpieczne i wdrażają programy naprawcze, a które lepiej omijać. Taki system sprawi, że przestaniemy się koncentrować na szukaniu i karaniu winnych, a zaczniemy skupiać się na szukaniu i eliminowaniu przyczyn błędów medycznych, tak żeby te same błędy nie były powtarzane przez te same zespoły w stosunku do kolejnych pacjentów. Zespoły prokuratorskie tropiące błędy, tkwiące w starym dogmacie winy i kary oddalają nas od tego rozwiązania.
Jerzy Dziekoński
Następny artykuł: