Chirurg w sądzie

Czym różni się powikłanie od błędu medycznego

lek. Radosław Drozd

Katedra Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu

Adres do korespondencji: lek. Radosław Drozd, Katedra Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, ul. Mikulicza-Radeckiego 4, 50-345 Wrocław. E-mail: radoslaw.drozd@umed.wroc.pl

Jeżeli w przebiegu operacji wystąpią powikłania, pacjent dochodzi do wniosku, że popełniono błąd. Udokumentowanie stanu pacjenta przed zabiegiem oraz przekazanych mu wówczas informacji, skrupulatnie prowadzona dokumentacja medyczna, jak również spójne i logiczne zeznania lekarzy pozwalają na uniknięcie odpowiedzialności.


W praktyce lekarza chirurga zdarzają się sytuacje, kiedy granica pomiędzy działaniem prawidłowym a nieprawidłowym jest bardzo cienka lub nieostra. Jeżeli konsekwencje takich działań wywierają negatywny wpływ na zdrowie, pacjentowi czasami trudno pogodzić się ze stanowiskiem, że działania lekarskie były prawidłowe, a on stał się ofiarą powikłań mieszczących się w granicach ryzyka danego zabiegu. Jako przykład niech posłuży następujące zdarzenie.

W 2009 r. 50-letnia pacjentka została poddana zabiegowi całkowitego wycięcia gruczołu tarczowego z powodu nowotworu. W trakcie zabiegu wystąpiły trudności, tj. stwierdzono naciekanie tchawicy przez guz zlokalizowany w cieśni, co spowodowało konieczność odcięcia miąższu tarczycy od tchawicy na ostro, nożem harmonicznym. Po zabiegu u pacjentki wystąpiła duszność, a wkrótce potem objawy obustronnego porażenia nerwów krtaniowych wstecznych. Wykonano zatem tracheostomię i założono rurkę tracheotomijną. W badaniu histopatologicznym stwierdzono, że wycięcie guza było prawdopodobnie doszczętne, pacjentka została później poddana m.in. radioterapii.

Następstwem uszkodzenia nerwów krtaniowych wstecznych było porażenie lewego fałdu głosowego i niedowład prawego, pacjentka na stałe musiała również stosować rurkę tracheotomijną.

Pacjentka złożyła pozew cywilny przeciwko szpitalowi, w którym domagała się kwot: 50 tys. zł tytułem odszkodowania, 350 tys. zł tytułem zadośćuczynienia oraz 2000 zł miesięcznej renty za wadliwie – jej zdaniem – przeprowadzoną operację tarczycy. W pozwie stwierdziła, że skutek w postaci uszkodzenia strun głosowych był wynikiem błędnej, niedostatecznej identyfikacji nerwów krtaniowych wstecznych, a co za tym idzie – ich uszkodzenia w trakcie zabiegu operacyjnego. Twierdziła jednocześnie, że nie została przez personel szpitala w pełnym zakresie poinformowana o możliwym ryzyku wiążącym się z tego typu zabiegiem.

Kluczowe dla rozstrzygnięcia sprawy były zeznania lekarza operującego oraz zapisy w dokumentacji medycznej. Operujący chirurg zeznał, że dokonał identyfikacji nerwów krtaniowych i prowadził zabieg resekcji gruczołu tarczowego, starając się nie dop...

Sąd zwrócił się o opinię do zespołu biegłych lekarzy w składzie: endokrynolog, laryngolog i chirurg ogólny. Biegli potwierdzili istnienie u powódki porażenia strun głosowych będącego konsekwencją zabiegu resekcji tarczycy. Biegła z zakresu endokry...