Zagranica

Wielka Brytania: Czy szpitale marnotrawią?

Opracowanie działu Zagranica – Jerzy Dziekoński

Błędy w leczeniu kosztują NHS nawet 2,5 mld funtów rocznie – grzmi brytyjski minister zdrowia Jeremy Hunt. To są efekty oszczędzania na ochronie zdrowia – odpowiadają przedstawiciele zawodów medycznych.

Minister przywołuje wyniki raportu przygotowanego przez departament zdrowia, z którego wynika, że niski poziom świadczeń medycznych kosztuje podatnika, przyjmując najbardziej optymistyczną wersję, miliard funtów rocznie. Według specjalistów w najgorszym wypadku kwota ta może sięgać nawet 2,5 mld funtów. Gdzie są topione tak wielkie pieniądze?

Na pierwszym miejscu wymieniane jest podawanie pacjentom zawyżonych dawek albo niewłaściwych leków. Związane z tym skutki uboczne i minimalizowanie szkód z tego tytułu wycenia się na 770 mln. Gdyby zredukowano liczbę infekcji po zabiegach chirurgicznych, można by zaoszczędzić 200-300 mln. Kolejne 200 mln funtów to zakażenia krwi.

Lista uchybień i możliwych oszczędności jest znacznie dłuższa.

– Jeśli dysponujemy ograniczonymi środkami, niski poziom opieki to zwykłe marnotrawstwo, na które nie możemy sobie pozwolić – powiedział Jeremy Hunt podczas wystąpienia w ubiegłym miesiącu w szpitalu dziecięcym w Birmingham. Zdaniem lekarzy i pielęgniarzy zarzuty kierowane pod adresem placówek medycznych minister powinien skierować do samego siebie, ponieważ w szpitalach pracuje zbyt mało ludzi, którzy dysponują zbyt małymi środkami w porównaniu ze społecznymi potrzebami.

Dr Mark Porter, prezes Brytyjskiego Towarzystwa Medycznego (British Medical Association), stwierdził, że podniesienie standardów leczenia wymaga inwestycji i wsłuchiwania się w to, co mają do powiedzenia lekarze. A tego właśnie w całym systemie politycy starają się unikać.

Lekarze i pielęgniarki przyznają, że podniesienie jakości świadczonych usług przyniosłoby wiele oszczędności, lecz po chwili dodają, że aby to osiągnąć, należy najpierw zainwestować.