Dostęp Otwarty

Kardiologia

Takotsubo, czyli zespół złamanego serca

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Konsultacja medyczna: dr hab. Marcin Fijałkowski

Pacjenci z zespołem takotsubo, najczęściej kobiety, mają objawy przypominające zawał mięśnia sercowego. Po dokładnym zbadaniu okazuje się, że w ich tętnicach nie ma zmian miażdżycowych.

Small 01 opt

Ryc. 1. Obraz echokardiograficzny lewej komory w skurczu w ostrej fazie kardiomiopatii takotsubo – balonowanie koniuszka.

– Takotsubo to w języku japońskim naczynie służące do połowu ośmiornic – tłumaczy dr hab. med. Marcin Fijałkowski, ordynator Oddziału Szybkiej Diagnostyki Kardiologicznej w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. – Ma charakterystyczny kształt – wąską szyjkę i szerokie, spłaszczone dno. U chorego z tym zespołem obraz serca w badaniach ma właśnie taki kształt. Takotsubo nazywane jest też zespołem złamanego serca, ponieważ najczęściej dotyka osoby, które doświadczyły silnego przeżycia emocjonalnego, jak śmierć partnera, rozwód, utrata pracy itd. (ryc. 1).

Przykład to pacjentka, która poczuła ostry ból w okolicy mostka. A wszystko to w sytuacji, gdy wydawało się jej, że wróciła już do psychicznej równowagi. Kilka tygodni wcześniej z dnia na dzień straciła pracę, zasiłek jej się nie należał, a do emerytury brakowało kilku lat. Po szczegółowych badaniach w UCK wykluczono zawał mięśnia sercowego. Kardiolodzy rozpoznali zespół takotsubo.

– W ostrym okresie lewa komora serca przybiera właśnie kształt takotsubo – tłumaczy dr Fijałkowski. – Jeden fragment lewej komory serca kurczy się bardzo mocno, inny jest rozdęty jak dzban i przestaje funkcjonować. Zadziwiające jest, że po kilku dniach, czasem tygodniach choroba ustępuje i nie pozostawia w mięśniu sercowym śladów. Nie oznacza to jednak, że pacjent nie wymaga w tym okresie żadnego leczenia.

– W momencie, gdy pacjent do nas trafia, ma typowe objawy zawału. Podobne do bólów wieńcowych dolegliwości w klatce piersiowej lub duszność, zmiany w zapisie EKG, podwyższony poziom enzymów sercowych i biomarkerów – wylicza dr Fijałkowski. Dopiero koronarografia wykazuje, że w naczyniach wieńcowych nie ma zmian i serce nie jest uszkodzone. Mimo to pacjent trafia na oddział intensywnej terapii, bo w ostrej fazie mogą wystąpić powikłania identyczne jak w prawdziwym zawale.

– Choroba takotsubo zwana jest też zespołem złamanego serca, gdyż jedną z przyczyn jej wystąpienia może być zawód miłosny, który z pewnością jest silnym stresem – dowodzi dr Fijałkowski.

Pacjenci z zespołem takotsubo to najczęściej (90 proc.) kobiety, i to starsze, po menopauzie. – Jak się okazuje, najczęstszą przyczyną wystąpienia tej choroby jest stres fizyczny – operacja, oparzenie, złamanie nogi – wylicza dr Marcin Fijałkowski. W jednej trzeciej przypadków powodem jest stres psychiczny, m.in. śmierć bliskiej osoby – np. z objawami takotsubo przyjęto do kliniki kobietę, której mąż rybak nie powrócił z morza. Nie zawsze przyczyną są przykre przeżycia – zastrzega dr Fijałkowski. Bywa nią też wygrana w Lotto, wesele w rodzinie i w tym przypadku takotsubo jest raczej syndromem szczęśliwego serca.

10 proc. chorych na takotsubo stanowią mężczyźni. Wśród pacjentów leczonych z tego powodu w I Klinice Kardiologii GUMed był m.in. niedoszły samobójca. Skacząc z dużej wysokości, tak się przestraszył, że jego serce tego nie wytrzymało. Na szczęście nie zginął. Z rozpoznaniem takotsubo trafił też do kliniki kibic podczas Euro 2012 rozczarowany wynikiem polskiej reprezentacji.

Zespół specjalistów z I Katedry i Kliniki Kardiologii GUMed chorobą takotsubo zajmuje się od ośmiu lat. Dr Fijałkowski usłyszał o niej po raz pierwszy w trakcie jednego z kongresów europejskich. W przedstawionej pracy naukowej opisano przypadek kobiety, która po pogrzebie męża trafiła do szpitala z podejrzeniem zawału mięśnia sercowego, jednak potem go wykluczono. Zespół ten jako pierwsi opisali Japończycy w 1991 roku. W Japonii takich przypadków obserwowano bardzo dużo po kolejnych trzęsieniach ziemi.

Mimo wysiłków naukowców z 26 ośrodków nie znamy jej przyczyny, choć jest kilka hipotez. W światowym rejestrze pacjentów prowadzonym przez ośrodek w Zurychu figuruje 1750 osób. Analizując ich historie, naukowcy zauważyli, że częściej zapadają na takotsubo osoby ze skłonnościami do depresji czy problemami psychiatrycznymi, które prawdopodobnie gorzej radzą sobie ze stresem. Więcej przypadków zdarza się latem niż zimą. Szczególnie dużo w poniedziałki (dzień powrotu do pracy), sporadycznie w sobotę. Częściej w krajach o ciepłym niż zimnym klimacie. Większość osób, które znalazły się w rejestrze, miała incydent tylko raz w życiu. Zdarzają się jednak również rekordziści. W I Klinice Kardiologii GUMed, która jest jednym z dwóch ośrodków w Polsce uczestniczących w światowym rejestrze takotsubo, leczono już kobietę chorą na ten zespół po raz szósty.

– Świadomość tej choroby jest niewielka nawet wśród lekarzy – twierdzi dr Fijałkowski. Chorzy mają rozpoznawane zawały, a brak zmian w koronarografii tłumaczy się np. tym, że skrzeplina się rozpuściła.

Badania, w których uczestniczą gdańscy kardiolodzy, zaowocowały już pierwszą publikacją, która ukazała się we wrześniu 2015 roku na łamach „The New England Journal of Medicine”. Wśród jej autorów byli naukowcy z Gdańska, pracownicy I Katedry i Kliniki Kardiologii GUMed: dr hab. med. Miłosz Jaguszewski, dr hab. med. Marcin Fijałkowski oraz dr hab. med. Rafał Dworakowski.