Dostęp Otwarty

Powitanie

Róże dla seniorów

Iwona Konarska

Small img 3400 kolor  opt

Iwona Konarska

Źle się dzieje, gdy w ochronie zdrowia wielkiej wagi nabierają symboliczne gesty. Do takich zaliczam bezpłatne leki dla wszystkich, którzy ukończyli 75 lat. Ale przecież kto powie nie? No może tylko jacyś politycy opozycji lub urzędnicy mniej albo bardziej anonimowi (prawnicy sejmowi). Większość z nas widziała w aptece symboliczną już staruszkę, która odchodzi i nie wykupuje drogich leków. Serce się ściska i chcielibyśmy, aby mogła się leczyć porządnie. Więc nikt nie oponuje. Z czułości.

Szlachetna decyzja ministra zdrowia przypomina mi tylko z pozoru odległą sytuację. W pewnej redakcji (żeńskiej wyłącznie!), gdy byłam na urlopie, posłaniec dostarczył róże. Koleżanki wstawiły je do wazonu. Do pustego wazonu. Podobnie jest z lekami z listy „S” (a swoją drogą, ciekawe, kto z beneficjentów zdaje sobie sprawę, jak krótka będzie to lista, żadne „wszystkie leki”, jak poszło w świat). Tak, leki z listy „S” też zostały wstawione do pustego wazonu, tymczasem powinny być zwieńczeniem albo przynajmniej działaniem równoległym. A zawisły w próżni.

Bowiem co jakiś czas publikowane są smętne wyniki badań, z których wynika, że Polska starość jest samotna i leczona na raty. Do Instytutu Geriatrii trafią nieliczni, a większość będzie nadal chodzić od specjalisty do specjalisty, w międzyczasie dokupując coś na własną rękę. Prawie nie istnieje rehabilitacja geriatryczna, co powoduje, że seniorzy są bierni, zależni od innych i z powodu tej „rehabilitacyjnej oszczędności” coraz kosztowniejsi dla systemu ochrony zdrowia. Z kolei sami geriatrzy nadal są uważani za posiadaczy wiedzy bez jasnych granic. I nikt też nie zachęca, by na emeryturze to u nich szukać diagnozy.

Ale nic to, pierwszy dzień obowiązywania leków dla seniora na pewno będzie pięknym świętem. Jak te róże wstawione do pustego wazonu.