Zarządzanie

Odzyskamy rangę instytucji opiniotwórczej

O niełatwych finansach, nadziejach i planach z dr. n. med. Markiem Migdałem, nowym dyrektorem Instytutu „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka”, rozmawia Ewa Szarkowska

MT: W grudniu 2018 roku został pan dyrektorem Centrum Zdrowia Dziecka. Czy zgoda na objęcie tego stanowiska była dla pana oczywista?


Dr Marek Migdał:
Ze względu na odpowiedzialność decyzja była bardzo trudna. Ale Centrum Zdrowia Dziecka to moje pierwsze miejsce pracy. Kończyłem studia na Akademii Medycznej w Warszawie w 1979 roku. I jeszcze przed ostatnimi egzaminami prof. Maria Goncerzewicz zapraszała studentów na rozmowę w sprawie pracy. Przyszło kilkanaście osób i wszystkie pracują tutaj do dziś. To były szalone czasy, bo głównym zadaniem młodego lekarza było mycie okien i podłóg wspólnie z pielęgniarkami. Jednak to zbudowało więzi, które pozostały czasami do dziś. Dzięki zbiórce społecznej stworzono wówczas jeden z najbardziej nowoczesnych szpitali pediatrycznych w Europie, wspaniale zarządzany, z genialną atmosferą pracy. Byli doświadczeni kierownicy oddziałów i była młodzież lekarska, zafascynowana tym miejscem. Mieliśmy to szczęście, że prof. Goncerzewicz bardzo dbała o młodych – każdy z nas odbył co najmniej roczne szkolenie za granicą. Mówiła: „Ja wam pomogę, pojedziecie, ale miejcie jedną rzecz na uwadze. Musicie wrócić do Polski”.

I wracaliśmy, a potem stawaliśmy się osobami odpowiedzialnymi za pracę oddziałów, starając się kontynuować przekazane nam wzorce.

Kiedy jesienią 2018 roku zostałem zapytany przez ministra zdrowia, czy podjąłbym się obowiązków dyrektora CZD, pomyślałem, że jest to coś, co mogę zostawić przyszłym pokoleniom lekarzy i pielęgniarek, ale również przyszłym pokoleniom pacjentów. To znaczy spróbować przeprowadzić nasz instytut przez ten trudny okres, trudny z powodów finansowych i organizacyjnych, by doprowadzić do sytuacji, w której praca w tej placówce będzie – jak kiedyś – marzeniem i zaszczytem.


MT: Które z pierwszych decyzji były najtrudniejsze?


M.M.:
Personalne. Przyjmując propozycję ministra zdrowia, poprosiłem o możliwość współpracy z osobami, które myślą podobnie jak ja i mają ten sam cel. W związku z tworzeniem zespołu moich najbliższych współpracowników, odbyłem trudne rozmowy, bo również musiałem pewnym osobom podziękować za współpracę. Podkreślam jednak, że wszystkie te osoby wróciły do pracy na poprzednich stanowiskach w instytucie. Bo dla mnie jest ważne utrzymanie atmosfery sprzed lat, chcę pokazać młodym ludziom, że to jest miejsce, w którym mogą się rozwijać.


MT: Jakie ma pan pomysły na dalszy rozwój CZD?

M.M.: Mój pięcioletni plan, który przedstawiłem ministrowi, radzie ordynatorów i radzie naukowej, zakłada dalszy rozwój instytutu zarówno w zakresie działalności naukowej, jak i leczniczej. Aktualnie w Polsce tylko dwa instytuty badawcze w obszarz...