Okiem prawnika

Uśpiona czujność, czyli prawne konsekwencje zaniedbań w diagnostyce onkologicznej

Lek. med. Radosław Drozd

Specjalista medycyny sądowej, Zakład Prawa Medycznego Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu

Nie ulega wątpliwości, że wczesne zdiagnozowanie nowotworu ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia powodzenia leczenia i daje często pacjentowi szansę na wyleczenie. Niestety bardzo często pacjenci nie zgłaszają się odpowiednio wcześnie na badania profilaktyczne, a w momencie, w którym wystąpią niepokojące objawy – odwlekają wizytę u specjalisty. Powyższe powoduje, że wczesna wykrywalność chorób nowotworowych jest w Polsce na dość niskim poziomie. Niekiedy zdarza się jednak, że pacjent odpowiednio wcześnie zareaguje na występujące u niego objawy, natomiast opóźnienie leczenia wynika z błędów diagnostycznych lub organizacyjnych popełnionych w placówce leczniczej.

Opis przypadku

28-letni mężczyzna wyczuł na jądrze twardy, niebolesny guzek. Zgłosił się do urologa i został skierowany do kliniki urologicznej z rozpoznaniem „guz jądra prawego”. Po przyjęciu wykonano badanie ultrasonograficzne, które wykazało „całkowicie niejednorodne echa”, bez innych cech patologii. Zdjęcie radiologiczne klatki piersiowej było prawidłowe.

W pierwszej dobie po przyjęciu wykonano zabieg usunięcia jądra, materiał w całości został przesłany do badania histopatologicznego. W czwartej dobie pacjenta wypisano do domu w stanie ogólnym dobrym z zaleceniem zgłoszenia się na zdjęcie szwów oraz do kontroli po odebraniu wyniku badania histopatologicznego.

Materiał wpłynął do pracowni histopatologicznej pięć dni po przeprowadzeniu zabiegu. Po opracowaniu materiału, osiem dni później, lekarz patomorfolog obejrzał preparaty. Obraz budził wątpliwości, w związku z tym lekarz polecił dociąć kolejne wycinki z pobranego materiału i ponownie dokonał analizy. Po miesiącu od zabiegu pracownia patomorfologiczna wydała wynik z rozpoznaniem: „Ziarniniakowe zapalenie jądra. Rozsiane ogniska zwapnień, zwyrodnieniowe i ziarniniakowe”.

Pacjent zgłosił się wcześniej do szpitala na zdjęcie szwów. Po uzyskaniu wyniku badania histopatologicznego nie pojawił się jednak osobiście w poradni, tylko zadzwonił do lekarza, znajomego jego matki. Lekarz, który również otrzymał wynik badania, poinformował go telefonicznie, że „wynik jest negatywny – w jądrze nic nie ma” i że pacjent może się z tego cieszyć.

Po mniej więcej ośmiu miesiącach pacjent zaczął gorzej się czuć, wystąpiło krwioplucie. Podejrzewano gruźlicę płuc, pacjent trafił na oddział chorób płuc. Na wykonanym zdjęciu RTG klatki piersiowej stwierdzono rozsiane, krągłe cienie na całej powi...

Diametralnie różna diagnoza wysnuta po oględzinach tych samych preparatów spowodowała reakcję patomorfologa, który pierwotnie oceniał preparaty. Ów doświadczony specjalista z wieloletnim stażem kategorycznie twierdził jednak, że ocena dokonana w c...