Zagranica

Wielka Brytania: Strajk generalny rezydentów

Jerzy Dziekoński

Jeśli przedstawiciele Brytyjskiego Towarzystwa Medycznego (British Medical Association) wprowadzą swoje plany w życie, po raz pierwszy w historii brytyjskiego systemu ochrony zdrowia dojdzie do generalnego strajku lekarzy rezydentów, obejmującego nawet izby przyjęć oddziałów udzielających pomocy w nagłych wypadkach.

Jesienią ubiegłego roku zweryfikowano kontrakty dla młodych lekarzy. Zmieniłyby się warunki płacowe – „junior doctors” mają pracować również w soboty do godziny 19 za normalną stawkę.

Proponowane zmiany przyniosły falę protestów. Rozmowy z Ministerstwem Zdrowia były na zmianę podejmowane i zrywane i jak dotąd nie przyniosły rozwiązania konfliktu. BMA zamierza wytoczyć najcięższe działa – na 26 i 27 kwietnia zaplanowano strajk generalny. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia, młodzi lekarze nie będą pracować od godziny 8 do 17. Sytuacja jest na tyle poważna, że udział w strajku zapowiada 45 tys. lekarzy.

Jeremy Hunt, szef resortu zdrowia, mimo napiętej sytuacji, zapowiedział w lutym, że nowe kontrakty dla młodych lekarzy zostaną wdrożone jeszcze w sierpniu br.

Zdaniem przedstawicieli BMA zapowiedź strajku to reakcja na stanowisko rządu, który nie zamierza zrezygnować z wdrożenia spornych rozwiązań. Ministerstwo zdrowia odbija piłeczkę, nazywając zapowiadaną akcję protestacyjną „desperacką i nieodpowiedzialną”. BMA zapewnia jednak, że na swoich stanowiskach pozostaną lekarze specjaliści, zaś w strajku wezmą udział tylko rezydenci. Poza tym administratorzy szpitali mają czas na odpowiednie zorganizowanie pracy w dniach strajku.

Jeremy Taylor, prezes National Voices, koalicji zrzeszającej 160 organizacji pozarządowych działających w obszarze zdrowia, zaapelował o wznowienie rozmów.