Neonatologia

Mleko modyfikowane – coraz mniej rozbieżności z mlekiem kobiecym

O najcenniejszym pokarmie matki i coraz doskonalszych próbach jego odtworzenia w postaci mleka następnego z dr. hab. med. Janem Mazelą, kierownikiem Kliniki Zakażeń Noworodka Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, rozmawia Ryszard Sterczyński

MT: O wpływie mleka matki na organizm dziecka wiemy coraz więcej. Które ze składników są najistotniejsze dla rozwoju dziecka?


Dr hab. Jan Mazela:
Należy je podzielić na dwie grupy: te, które wpływają na rozwój somatyczny, czyli dają energię – węglowodany, tłuszcze i białka oraz na składniki bioaktywne, mające działania modulujące, zwłaszcza w zakresie układu odpornościowego – mikrobiom pokarmu kobiecego, laktoferyna wydzielnicza, immunoglobulina A, oligosacharydy mleka kobiecego oraz szereg białek mających właściwości przeciwzapalne.

Pamiętajmy też, że mleko kobiece nie jest jałowe, zawiera również bakterie, najczęściej te, które znajdują się w jamie ustnej dziecka. I to one odpowiadają za indywidualizację tego pokarmu. Dlatego mleko mamy A jest inne od pokarmu mamy B.


MT: Nie u każdej matki po urodzeniu dziecka wystąpi laktacja. Jaki jest patomechanizm tego zjawiska?


J.M.:
Wynika to z bardzo złożonego procesu, który utrudnia prawidłową laktację, a zwłaszcza jej inicjację. Głównym powodem jest rodzaj przebytej choroby lub problemy psychologiczne kobiety. Dużym utrudnieniem w inicjacji procesu laktacji są cięcia cesarskie, a już ponad 40 proc. kobiet w Polsce rodzi w ten sposób. Na te problemy wpływają też porody przedwczesne, wskutek których organizm kobiety trudniej adaptuje się do laktacji.


MT: Jakie czynniki są szczególnie istotne?


J.M.:
Najczęściej ma to związek z lekami znieczulającymi podawanymi w trakcie cięcia cesarskiego. Poza tym w jego trakcie nie zawsze jest możliwy kontakt matka-dziecko, co wynika ze znieczulenia ogólnego. Przy cięciu cesarskim zdarza się też, że mama nie ma w pierwszej minucie po porodzie malucha przystawionego do piersi. To sprawia, że proces laktacji bywa zaburzony lub pojawia się o wiele później, a to może doprowadzić do sytuacji, że już w pierwszej dobie życia maluch będzie wymagał podawania preparatów mlekozastępczych.


MT: Jakie możliwości mają lekarze, by wydłużyć proces laktacji, jeśli kobiecie pokarm zanika lub go traci?


J.M.:
Za wszelką cenę należy próbować utrzymać laktację. Obecnie możemy już fachowo ją stymulować. Standardem w szpitalach położniczych są konsultantki laktacyjne, specjalnie przeszkolone położne. Należy przede wszystkim pamiętać, że stosowane antybiotyki nie są przeciwwskazaniem do karmienia piersią, tak jak kilkudniowa gorączka czy proces zapalny lub zakażenie, które z reguły nie stanowią przeszkody, by kontynuować karmienie. Lekarz powinien wyedukować matkę, co można zrobić, by odpowiednio się nawodniła, stymulowała laktację dostępnymi preparatami. Jest wiele możliwości, zarówno po stronie lekarza, jak i matki.