Dostęp Otwarty

Słowo wstępne

Słowo wstępne

prof. dr hab. n. med. Dariusz Moczulski

Redaktor Naczelny

Small moczulski prof pn (9) opt

prof. dr hab. n. med. Dariusz Moczulski

Ostatnio jedna z bliskich mi osób radziła się mnie, co zrobić z bólem kolan. Konsultowała się wcześniej ze swoim lekarzem, który zalecił dostawową podaż hialuronianu sodu. Lek został już wykupiony i ma być podany w najbliższym czasie. Ponieważ uważam, że lekarz nie powinien podważać autorytetu innych kolegów po fachu (co wprawia zwykle chorego w strach i niepewność), postanowiłem się nie wtrącać. Poza tym diagnozowanie i leczenie najbliższych nie jest zalecane, ponieważ nie jesteśmy w pełni obiektywni.

Nigdy wcześniej nie miałem okazji zlecać swoim pacjentom dostawowej podaży hialuronianu, postanowiłem więc uzupełnić swoją wiedzę na ten temat. Spojrzałem do moich ulubionych zaleceń NICE z 2014 r. i z przerażeniem przeczytałem jedno z nich, aby nie proponować dostawowej podaży hialuronianu w leczeniu choroby zwyrodnieniowej stawów. Identyczne zalecenia dotyczące choroby zwyrodnieniowej stawów kolanowych opublikowała w 2013 r. AAOS (American Academy of Orthopaedic Surgeons). Stanąłem więc przed dylematem podobnym do tego, który miała Antygona. Czy nadal nie wtrącać się do leczenia bliskiej mi osoby?

Gdyby w zaleceniach napisano, aby rozważyć różne metody leczenia, łatwo byłoby znaleźć rozwiązanie. Zalecenie brzmiało jednak wyraźnie – nie proponuj. Dlaczego zatem lekarz zaproponował dostawową podaż hialuronianu? Medycyna jest sztuką i każdy ma swoje własne doświadczenia. Ale dlaczego doświadczenia tego lekarza tak bardzo różnią się od tych, jakie mają autorzy zaleceń NICE? W końcu te ostatnie opierają się na silnych dowodach z badań klinicznych.

Przypadek ten również nie wydaje się jakiś nietypowy i raczej nie wymaga indywidualnego podejścia do problemu. Zastanawiam się, czy lekarz, który zlecił dostawową podaż hialuronianu, kiedykolwiek przeczytał zalecenia NICE lub jakiekolwiek inne. Gdyby to zrobił, na pewno zadumałby się nad swoim postępowaniem. A może wiele lat temu nauczył się takich metod od starszego kolegi i nigdy nie zastanawiał się, że kiedyś mogą okazać się nieskuteczne. Warto więc od czasu do czasu sprawdzić, czy zalecana przez nas terapia jest nadal uznawana za skuteczną. Czy nowe doświadczenia z badań klinicznych nie skorygowały dotychczasowego postępowania terapeutycznego? Historia medycyny pozwala wybierać przykłady błędnych metod leczenia w przeszłości. Nie wynikały one ze złej woli lekarzy, lecz z braku pełnej wiedzy na tamtym etapie jej rozwoju. W niektórych przypadkach z przerażeniem stwierdzamy, że wizyta u lekarza bardziej szkodziła choremu, niż mu pomagała. Jeżeli sami nie będziemy sięgać po najnowszą wiedzę medyczną, zaczniemy w końcu działać na niekorzyść naszych pacjentów, opóźniając im dostęp do najnowszych zdobyczy sztuki lekarskiej.

Tematem obecnego numeru „Medycyny po Dyplomie” są zawroty głowy. To jedne z najczęściej zgłaszanych przez pacjentów dolegliwości. Warto zapoznać się z najnowszą wiedzą na ten temat, zanim przepiszemy kolejny lek „na zawroty”.