Felieton

Czy istnieje znieczulenie idealne?

Dr n. med. Joanna Kunert

Zastosowanie znieczulenia miejscowego w stomatologii pozwoliło jej stać się tym, czym jest dzisiaj. Zmieniła zawód dentysty z rzemieślnika usuwającego zęby w nie zawsze komfortowych warunkach w szanowaną, specjalistyczną profesję. Ta długa droga nie była łatwa.

Od czasów starożytnych, mimo stosowania różnych środków naturalnych, ból zęba zawsze kojarzył się z cierpieniem. Brak skutecznej metody znieczulenia podczas zabiegów sprawiał, że usuwanie zębów odbywało się w pośpiechu, w atmosferze bólu i cierpienia. Dopiero w 1810 roku amerykański dentysta Horace Wells wykonał zabieg chirurgiczny w jamie ustnej, stosując podtlenek azotu. Pierwsze próby nie były jednak zadowalające, ponieważ pacjent podczas ekstrakcji był niespokojny i krzyczał, więc metoda ta nie została przyjęta pozytywnie. Kolejną próbę zastosowania znieczulenia w stomatologii podjął prekursor anestezjologii, dentysta William Morton, w 1846 roku. Pacjentowi po podaniu wziewnie eteru usunięto ząb. Zabieg zakończył się sukcesem, co zachęciło innych dentystów do powszechnego stosowania tej metody znieczulenia.